„… z kości i krwi…co z czasu kpi… co nie ustoi w miejscu zbyt długo… ten szczęsny czas…”
…
This article was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post.Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.
6 Comments
Musze przyznać że w mojej opowieści Miałaś swój udział, natchneło mnie też to że i moja mama pracuje w przedszkolu:) Ale nadmienić musze że ma historia była prawdziwa, wydarzyła się wczoraj i odrobine mnie zasmuciła, ale cóż człowiek z naturą niewygra (chyba że miałbym koparke;)) Pozdrawiam…
Wiesz jak to jest, podobno „starych drzew się nie przesadza”. Jak widać młodych też nie. Może będzie mu lepiej tam gdzie rośnie teraz?Pozdrawiam.PS. Rany, coś te przedszkolanki Cię lubią;) Ciekawe dlaczego?;)
Pamiętam pierwszy dzień w przedszkolu, tak nigdy niezapomne jak zapierałem się w drzwiach wymiatując jednocześnie, moja walka trwała chwile ale musiałem ulec pod rtęciowym wzrokiem mojej kochanej mamuni;) Później pamietam „ciężką rękę” pani Basi i widok wychodzących dzieci z lazieniki po obcowaniu z tym potworem jakim była pani Basia. Pamiętam tez smak pasty do zębów „biały ząbek” która zajadałem z prawdziwym smakiem, pamiętam też jak zmuszany bylem do zjadania kanapek z salcesonem czy baleronem, robiłem to z odruchami wymiotnymi, pamiętam też „domowe przedszkole”, krasnala chałabałe i wil innych rzeczy ktorych teraz przytoczyć niemoge mo uleciały gdzieś, pochowały sie niczym kosmate pająki za szafą pamięci….
Pani Basia Was biła??? BIŁA??? Bo się pobeczę, powiedz że to nieprawda!
oj tak było ale to w końcu stary system postkomunistyczny więc się nieprzejmuj dostawaliśmy tylko wtedy kiedy nic innego niepomagało, a pani Basia byla naprawde „duża’ niczym wierzaowiec, niestety umarła jakies 7 lat temu
mimo wszystko była to dobra kobieta. Dziś niewolno podnieść ręki na dzieci w przedszkolu wiem o tym bo mama czesto to powtarza, lecz zdarzają się wyjątki od tej regóły, prawda?;)
Nie wiem czy się zdarzają, jedyne do czego się posunęłam to stanowcze wyprowadzenie Filipa z sali po to, by nie zrobił krzywdy żadnemu innemu dziecku. (Filip ma problemy emocjonalne i przejawia silną agresję, jest pod opieką psychologa). No tak, ale pewnie jesteśmy wyjątkiem potwierdzającym regułę:(