„Preludium początku”

Niesamowite emocje, trochę jakby „krzywe” i „na lewą stronę”, ale to tylko dlatego że nowe. Za to zdziwienie do uniesienia brwi pełne, chciałoby się zapytać „jak…?”

No tak, chcenie wszystkiego od razu, ta niecierpliwość napędzająca myśli. I właściwie „nie chcenie” niczego więcej, tak jest przecież dobrze. Chciałoby się tylko coś „w zamian”, coś „także”. Ścieżka znaleziona nie wiadomo jak, nie każda przypadłość jest zła. Ta akurat, spod znaku „come what may” budzi „chcenie”, „chcenie” budzi myśli, myśli słowa… tak, tak to działa.

Osławiana wielokrotnie niemoc twórcza, tak brutalnie opisana w „Misery” Kinga. Tam od słów i akapitów zależało życie autora, tu tak brutalnie nie jest choć… To uczucie „chcę potrzebuję” i mina jak Spinacza – Asysytenta w Wordzie. Jaskrawożółta żarówka gasnąca zanim na dobre się zapali. Światełka już nie ma, nadal jednak zostaje gdzieś w głowie. Przez chwilkę tylko, ta chwilka wystarczy. Zbyt wiele tu cudzysłowów?

 

Z takiej niemocy najlepsze powstają grysłów.

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


× 6 = osiemnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>