Szczęśliwa jestem. Od rana doskonały humor, choć to niedziela przecież.
Właściwie cieszę się że tak wczoraj ta impreza wyszła, dzięki temu mieliśmy okazję pobyć z Chopem troszkę sami, wśród ludzi ale sami. Wiadomo jak to na takich tańcach jest, jesteśmy razem ale zawsze inni ludzie, zawsze coś się dzieje, ktoś coś mówi, ktoś się wygłupia i mało mamy okazji pogadać ze sobą. Wczoraj siedzieliśmy sobie w kąciku we dwójkę i nagadaliśmy się do granic wytrzymałości. I pośmialiśmy się.
W domu to zupełnie co innego, wspólne mieszkanie taki czas zawsze prowadzi do pewnej tam rutyny która niekoniecznie musi być zła (i nasza taka nie jest), zawsze to jednak pewna rutyna. Wyjścia sprzyjają rozmowom na tematy w domu nie poruszane. Tematy szalenie miłe. To już 5 lat prawie a nadal się poznajemy, to jest to co dodaje całej sprawie swoistej pikanterii. Pikanterii której oboje potrzebujemy.
2 Comments
…podziwiam Twoje pozytywne wibracje pośród „rozpaczyblogow” oraz „kulbloguff”
To bardzo miłe choć… nie wiem czy jest tu co podziwiać, po prostu… It`s too bad but that`s me:) Mimo to dziękuję:)