Cierpliwie czekam, można powiedzieć, kiedy moje dodatkowe ja na boczkach i udach przeklnę. Kiedy mężowskie dziesięć procent Promyczka więcej zacznie przybierać nieco mniej pieszczotliwy ton. Taki bardziej nakazujący.
Czekam podkręcając sprężynkę aż przekroczę granicę rozmiarówki, może wtedy coś mnie puknie w głowę.
Bo przyjemnie słyszeć rzucone przez kumpla jak ty to robisz że ci żona nie tyje po ślubie? ale też przyjemnie mieć trochę tej miękkości.
Potem będę ryczeć ale nawet ta prosta, pewna na sto a nie dziesięć procent prognoza mojego losu mnie nie powstrzymuje.
Bosz, jakie baby są pokręcone…
3 Comments
Ciebie z puchatym na boczkach .. trudno mi wyobrazić, bo to ja zawsze puchate, a Ty nie .. Ale to takie fajne
Do mnie co prawda nie mąż się przytula, a moja Skakanka (komentując pozytywnie).Ja nie o tym … bo ja tu przychodzę z życzeniami, a o boczkach przypadkiem ;)Rośnij duża, zdrowa i uśmiechnięta – ot, takie to życzenia :)Pozdrawiam ciepło.
dziękuję
No widzisz, bo zasadniczo, to juz sie nie musisz starac
po slubie… A ja do wrzesnia musze walczyc… i jest roznie, czasem patrze w lustro i jest ok, a czasem nie.