Dostałam w prezencie nową torbę. Jest piękna, turkusowa, taka jak chciałam. Idealna. Testuję ją trzeci dzień i wszystko jest cudnie. Sprawdza się. Wygodna. Nawet ją już lubię i choć jeszcze trochę nieswojo sięgać mi po klucze albo portfel to wszystko jest na najlepszej drodze do wielkiej przyjaźni. Super.
Tylko jakoś nie mogę spojrzeć w oczy tej starej. Tej która była ze mną w Dębkach, i która mieszkała u belumbowej, i która ma w kieszonce pokruszone muszelki, ciągle od czterech lat. I która jeździła do Wrocławia i Poznania i Katowic, która była nawet w sądzie kilka razy. Tyle cholernych sztruksowych, prujących się wspomnień.
Wysmażam strasznego gniota sentymentalnego trochę w nadziei na nie wiem co. Mam dzień na chybił – trafił. Własnoręczną fotografię okna lecącego z Odry. I zadatki na zbieractwo na starość.
4 Comments
Nie da rady nosic ich na zmiane? Ja mam 4 torebki, co jak na kobiete jest chyba niezbyt powazna liczba, ale musze ze soba walczyc, zeby przepakowywac zawartosc z jednej do drugiej. I walcze!
torebki obecne obowiązujące da radę, tylko że tamta odeszła na emeryturę bo już ledwo zipie
Wciąż pamiętam, jak stawałaś w progu z nią przewieszoną przez całą Ciebie. Pozdrów ode mnie starą dobrą Panią Sztruksówkę
leży na półce pomimo tego że absolutnie nie mamy miejsca żeby tak mogła sobie leżeć; najchętniej nosiłabym ją w tej nowej, tylko że to by było już trochę nie teges
(sprawdzałam – mieści się! :D)dzięki 