Benedykt, 4 lata, dość… „ekscentryczny”. Zachowuje się jak zdziczały profesor, nie uśmiecha się, nieliczne zdania wykrzykuje nie wypowiada. Zawsze „na ty”. Lubimy go szalenie.
Jego standardowe pytanie to wykrzyczane „która godzina?!”, bez wytchnienia, średnio co 5 – 10 minut.
Siedzimy z dzieciakami na podwórku, one biegają, my z panią Iwoną zasiedziane na ławce. Podbiega Benedykt.
Do mnie: „która godzina?!”
Ja: „nie mam zegarka”
On: (wskazując na panią Iwonę, siedzącą obok mnie i patrzącą na niego) „a ta ma?!”
A Kogutek Bałamutek…
4 Comments
„Rób to co lubisz a nieprzepracujesz ani godziny”. Przyznam się że inspiracją do mojego tekstu o szarości dnia były twoje teksty. Oglądałem ostatnio film który posiada piękny tytuł, „między słowami”. Idąc za przykładem tego tytułu usłyszałem „wołanie” Twych tekstów. Czasem „szarość dnia” wycieka z nich niczym woda z przepełnionej wanny innym razem jest lepiej. Zauważyłem że praca daje Ci satysfakcje, to ważne w życiu. Musze się przyznać że Twe teksty są dlamnie niczym niesamowita książka podzielona na fragmenty i pisana na bieżąco, takie w końcu jest życie. Pozdrawiam…
To wspaniałe, dziękuję Tanaka San.
Przeczytałam i uśmiecham się szeroko… Mój synek ma cztery lata i… ciągle mnie pyta, która godzina…Od dwóch tygodni interesuje się zegarem i wciąż potrzebuje tej informacji, by zgłębić tajemnicę czasu…Zresztą on ciągle coś zgłębia. I to jest w dzieciach fascynujące – niekończąca się ciekawość świata… Pozdrawiam! – annkula.blog.onet.pl
Zgadzam się, nawet pytanie „dlaczego pani dziś brzydko wygląda?” przyprawia tylko i wyłącznie o uśmiech:)Pozdrawiam również.