Jestem tak wykończona tym co się „stało”, że chyba nie podołam. Jedyną możliwą odpowiedzią na „radość dawania” jest radość dostawania. Tylko wysłowić tego nie sposób. Niemalże mistyczne przeżycie, obezwładniające kompletnie, męczące w ten najprzyjemniejszy z możliwych sposobów. Prawie jak łzy. Cudne.
„Americana”, tylko to jestem teraz w stanie unieść.