Wiele chciałam dziś napisać. O Pani Serek, mojej wychowawczyni z pierwszych klas podstawówki, która na „zielonej szkole” w Wisełce robiła podczas śniadania kanapki dla całej naszej dwudziestkiczwórki i nosiła je za nami w przepastnej torebce. O tym jak wkładała nam do herbaty cukierki miętowe bo cukru nie było, jak przychodziła do naszych pokoi już podczas ciszy nocnej i opowiadała nam kolejny odcinek „Tylko Manhattan”, bo oglądać nam tego nie było wolno, a wszyscy uwielbiali ten serial. Choć niewiele rozumieli. A potem, na dobranoc robiła każdemu z nas krzyżyk kciukiem na czole.
O tym, jak podczas powrotu nocnym pociągiem z tej „szkoły” dostałam pierwszy w życiu prezent od chłopaka. Perfumy „Jaśmin”. Na Dzień Kobiet, wracaliśmy w nocy z 7 na 8 marca.
O tym, jak na zakończenie ósmej klasy dostałam karteczkę z dwoma słowami: „wytrwała, skupiona” i jakie to na mnie zrobiło wrażenie.
O śwince i ospie wietrznej („wiecznej? to tak mi zostanie?!”), o Prędze chowającej swoje małe kocięta do szafy w burzową noc.
O siedmiu linijkach „Zapamiętaj” z książki do religii, liczeniu ile jeszcze do przepisania zostało. No i szlaczku rysowanym czasem z pietyzmem, a czasem ze znudzeniem niemieckimi flamastrami.
O przerażającej piwnicy z groźnie buczącym piecem.
O mglistych nocach, w których „ktoś się powiesił” spędzanych ze strachem w kuzynowym piętrowym łóżku.
O trzepaku, ze szczytu którego wpadałam wprost w burzliwy, bzyczący zapach kwiatów czereśni. O „chowanego” po słupach, dachach i drzewach.
O Starym Domu, przerażającym miejscu w ślepej uliczce, z zarośniętym krzakami wrakiem jakiejś starej ciężarówki i szopą z nadal wiszącymi w niej kombinezonami „tamtejszych” robotników. Swoją drogą, czy faktycznie… po prostu „odeszli”?
8 Comments
Wspomnień czar, człowiek bez wspomnień byłby tylko marnym cieniem samego siebie, robotem zaprogramowanym na życie, wiara, marzenia i wspomnienia to trzy najważniejsze narzędzia umysłu ludzkiego…
Jak widać żyją w Tobie. Wspomnienia z dzieciństwa. Co jset w tym niesamowite, że w naszych umusłach żyją te najwspanialsze chwile, zapachy, głosy… Wśród tych cudownych, wyrytych w naszej pamięci chwil, gubią się nasze strachy i demony. Dziękuję. Dzięki Tobie zrobilo mi się tak dobrze, ciepło i nostalgicznie
Tak, żyją we mnie. Same w sobie sa wspaniałe, „otoczka” jednak sprawia, że nie wracam do nich z uśmiechem. Nie da się wyprać wspomnień ze złych emocji, tych jest zdecydowanie za dużo. Cóż, życie.
Umiejętność oddzielenia okruchów dobrych wspomnień od rzeczy złych … Czasem mi się to udaje. Może nawet często. Wiesz, gdyby człowiek nie umiał zapominać – chyba nie przeżyłby długo. A tak – można się nawet uśmiechnąć do starych miejsc, starych wspomnień
pieknie romantyczko z przedszkolandi. a jakie madre komentarze az wstyd pisać. „Gluipo zyc wsrd madrych ludzi…” pamietaj ze mam u ciebie obiecane kalambury, o ktorych moze tez kiedys napiszesz jako o milym wspomnieniu :]
Heh, jednak scrabble, scrabble please:)
PIEKNE…. rozmarzylam sie. ta wychowawczyni…aniol. cudo. trzepak, ospa, koniec podstawowki. czytajac to-i do mnie wrocily tamte wspomnienia, zapachy, gesty… banka mydlana wposmnien zaraz peknie, ale kiedy banka pęka-rozpryskuje sie na wszystkie strony. i male czasteczki tamtych dni znowu na mnie spoczną…
Znalazłaś plus nawet w „pękającej bańce”, nigdy tak o tym nie myślałam, wiesz?. Optymistyczne, dzięki.