Poznali się pewnego leniwego piątku. On był z przyjaciółmi, ona sama. Do tej pory pamięta jego „chicken Dziecko” i pewne niezrozumiałe słowa, cóż, tak to jest w męskim gronie. Znajomi powoli się wykruszali, kolejno odprowadzał ich do drzwi i wracał, ona czekała. Szybki ślub i śniadania do pracy, z jabłkiem, w woreczku. Tak to się zaczęło. To nie było żadne zauroczenie czy „coś” od pierwszego wejrzenia, na początku nie wzbudził w niej specjalnie wydumanego zainteresowania. Może to jej wielki krytycyzm? Ale pozostał. Zagnieździł się na dobre, teraz nieprędko odejdzie.
Jest trudnym chłopakiem. Zmienne nastroje, kapryśny, wymagający. Ciągle inny, nowy. Irytujący, jego powątpiewające „no nie wiem” podsumowujące prawie każdą jej wypowiedź doprowadza ją do szału. Zaciska wtedy dłonie i ma ochotę coś potłuc. Obiecał, że postara się to zmienić, ona w to wierzy. I narazie nie zaciska, poczeka. Zresztą czeka zawsze, wita go z uśmiechem, lubi jego powroty. Lubi kiedy do niej mówi. Okrąża słowami to co w nim tkwi, omija, kluczy i wątpi, wiecznie wątpi. Nic na zewnątrz, nic widocznego, wszystko „pomiędzy”.
Ostatnio mało rozmawiają, więcej wyrażają. O ślubie zapomnieli, nie ma już śniadań w woreczku. Nawet kiedyś tam się rozstali, kilka przykrych słów, nieporozumienie, „Pa” i po wszystkim. Było jej źle, przykro, smutno. Na początku. Bo potem pojawiła się złość o tą rozbieżność której nigdy nie dał jej wytłumaczyć. Mimo to zostawiła go w pamięci, a on powrócił.
Jakoś się w siebie wpasowali chyba. Choć ona wie, że przyjdzie kiedyś powiedzieć mu „Goodbye Lenin”. Wtedy zastanowi się co dalej, teraz czerpie z niego to, co najlepsze. Tajemnicę.
34 Comments
O jak fajnie nie skomentowana notka … ;PDopatrzyłem się tam, fragmentu o mnie….tak więc na koniec oni ….razem …..czy może oddzielnie…. ? :)(wybacz mam dziś jakiś dziwny humor
)
Jest i o mnie…
Chyba niejedna osoba dopatrzy się siebie w Twoim tekście… Pozdrawiam. http://kraina-kota.blog.onet.pl/
Jesteś żałośnie sztuczna i egzaltowana.
Widać zawiodłam Twoje oczekiwania. Komentarz stonowany, naturalny. Aż zazdrość mnie bierze.
A to TYLKO Sieć:)
chcę przyjaciela zrobić z mężczyzny. ciężko zwierzać się komuś kto wie o mnie wszystko. ale próbuję. M odrzuca moje słowa gestem ręki. łapie moje piersi. tak poprostu. słucham słucham. mówi. ale czego słuchasz? mnie czy swojej główki? nie wygodny temat. wiem. kochanie. a ja chcę trzymając cię za rękę poczuć coś ponad chemię. ponad miętę. ponad wzdychanie. czy to grzech wieczorami pod powieki cieniem marzyć o męskim przyjacielu? takim z krwi i kości i radości. i niech wytłumaczy mi dlaczego mężczyźni są właśnie tacy. bo chcę przyjaciela męskiego. intymnie.blog.onet.pl
Rany boskie, chory dzień!
Faktycznie dziwny
Za to ile skojarzeń, prawda?
Mężczyzna – … przyjaciel kobiety ….t–a–k …..
T-a-k?
Największe zdziwienie- kiedy miłość przestaje być miłością…pozdrawiam… aha i uwielbiam tą piosenkę Anouk:)http://szeptyikrzyki.blog.onet.pl/
To się właśnie nazywa „sztuka interpretacji”, heh. Ale za Anouk masz duuużego plusika;)
Masz wlasny blog to powinnes miec wlasna nazwe.goodbye lenin to niemiecki film ktory byl rok temu w kinach!
Eeee… serio?!
Przeczytałam komentarze do Twojego, skądinąd świetnego tekstu, i jestem troszkę zdziwiona… Czy ludzie nie dostrzegają, że tak właśnie wygląda życie?! to zwykłe, codzienne! imaginują sobie jakieś „życia”, tworzą indywidualne matrixy, żyją snami a potem są zaskoczeni, że rzeczywistość jest inna! że mąż/żona to nie ideał, że te grosze w banku mają wystarczyć do pierwszego, że dziecko, że teściowa, że zapomniane kolacje ze śniadaniem, że właściwie są sami i samotni!Ludzie, miałam o Was lepsze zdanie!
Pozostawię to bez jakiegokolwiek mojego komentarza. Nic dodać, nic ująć.
Witam:)Wspaniały tekst…chyba kazdy znajdzie w nim cos co moze w wiekszym lub mniejszym stopniu dotyczyc także jego…ja zalazłam malutki fragmencik…ale jednak coś…Pozdrawiam i całuje PaP.S. zapraszam równiez do siebie na Agusia-19.blog.onet.pl
Dzięki.
Czytam ten post dzisiaj 7 raz. Mam nadzieję,że po 74 czytaniu będzie robił na mnie to samo wrażenie, chociaż…no nie wiem.
A ja mam nadzieję, że (paradoksalnie) szybko Ci to powiem. Chociaż… no nie wiem.
Może i racja. Ale nie myślę, żeby to byl dobry pomysł. Nawet teraz, kiedy w zasadzie mogłabyś mi to powiedzieć… nie, nie chcę.Wiem to, jestem pewien. Jeszcze nie teraz. Ale czy czekanie ma sens…? Boże, ja znowu nie wiem. Chociaż, nie wiem mniej niż wcześniej. Zabawne.
Właśnie dlatego zastanowi się potem, teraz czerpie.
mój wybranek też nigdy niczego nie wie…. tekst piękny…może faktycznie troche górnolotny,ale podziwiam wszystkich,którzy potrafią tak pisać…zazdroszczę…
Dzięki.
Przyzwyczajenie jest najgorsze. Można tak przeżyć życie i być w miare szczęśliwym ale to ogranicza. Tajemnica jest dla mnie za błahym powodem do zgubienia własnej legendy. Do zamknięcia sie w więzieniu codzienności. Może jestem za młoda żeby to zrozumieć. Ja wole „Time is a jailer”. Weszłam na bloga bo własnie słucham płytki Anouk. Ale jeszcze sie zjawie …
Ciekawa interpretacja. Plusik za Anouk.
Od bólu duszy można się uzależnić, a dla wielu największym szczęściem jest być z kimś, a nie być szczęśliwym. Piszesz o tych co są najszczęśliwsi gdy są nieszczęśliwi. Merytorycznie tekst odebrałam jak prasową notkę o 3%-owym spadku pogłowia bydła rogatego w Indiach i…..wzruszałam ramionami. Tak bywa i tyle. Sami postanowili żyć w matni i dobrze im z tym, a nam nic do tego………Ale żeby tak barwnie opisać szarość to trzeba mieć talent. /To Ty chyba kiedyś odwiedziłaś mój blog i rozbawiło Cię dzwonienie dzwoneczków u mojej czapki, co ją właśnie w nabożnym zachwycie zdjęłam po przeczytaniu Twojej interpretacji szarości :)? /
Jednak niełatwo jest powiedzieć goodbye Lenin… Ja też doszukałam się tu tysiąca podobieństw do mojego życia. … nie jednego… Nieboska
Wiem Kochana.
Tak, to ja, dzięki.
V.Czytam to już nie wiem który raz. Co rusz to odkrywam coś nowego. Jak Ci się udało to napisać, że za każdym razem odnajduje coś…o rany, podziwiam.
czy mężczyźni są poligamistami?
Przeprowadź sondę uliczną, szybciej i taniej.
W. powtarzam, to nie jest jedynie mój „sukces”.