Monthly Archives: Maj 2004
Po awarii internetu i …
Po awarii internetu i spalonym zasilaczu, teraz nadszedł czas na agonię systemu. What`s next?
Standing ovation
Jest tak. Staż podpisany do końca listopada. Do tej pory uporamy się z nową kuchnią. Od grudnia dostaję etat w waldorfskim. Od września, w tak zwanym międzyczasie mam już swoją grupę. Od przyszłego października zaczynam podyplomowe waldorfskie na Warszawskim. Czyli można to wszystko jakoś połapać, można zaplanować. Trzeba tylko udać się na golfa z Panią […]
- niech pani się tak …
- niech pani się tak następnym razem nie denerwuje. Obiecuję, w piątek będę ciepła, głupiutka i uprzejma. Z uśmiechem pobiegam po schodach od pokoju 7 do 219, radośnie powitam fakt, że Pani z którą jestem umówiona nie ma, z zaciekawieniem i żywym zainteresowaniem spojrzę w teczkę, która leżeć powinna na biurku a która w przedziwny sposób […]
Niebieskość w odcieniu
Czwartek. Czwartki są bladoniebieskie. Ktoś zniknął i jest mi smutno. Tęsknię, a tęsknota jest biała. Jak śnieg. Jak przedziwny biały śnieg w przedziwny żółty maj. Piątek. Zielony. Czterogodzinna pierwsza runda warsztatów malarskich w naszym waldorfskim. Podobno kolor, odcienie, temat i „pociągnięcia” odzwierciedlają nasz temperament. Ale. Jeśli ktoś robi to pierwszy raz w swoim życiu, kolory […]
Awaria internetu. Żyję. …
Awaria internetu. Żyję. Tęskniłam bardzo bardzo.
Bajeczka?
Było wielkie zakochanie. Platoniczne, jeśli wiecie co mam na myśli. Było huczne weselisko na ponad stu gości, toasty, tańce do białego rana, droga suknia z zamorskiego żurnala. Hojny Król i dobra Królowa. I oni. Młodzi, piękni i zakochani. Wspaniała podróż poślubna do zjawiskowego Neseber, brzoskwinie zrywane wprost z traktu, przyjaźni wieśniacy, plaża, słońce i wielkie kochanie. Po dziesięciu […]
Jedenaście minut. Pięć godzin.
Przypomniałeś mi. Nie Onet, nie syn szefowej w garniturze, nie telewizyjne wiadomości ale właśnie Ty. Miało być o „Współczesnej baśni o miłości, seksie, przeznaczeniu…”. Będzie za to… „Fatum czy wolna wola?”
Nie ostatnia
Przeczytałam moją pierwszą notkę tutaj. Czternasty marca. Prawie 2 miesiące. Niedużo, a jednocześnie jaki to ogrom. Ogrom myśli, słów, emocji… Uczuć. I ta zmiana, chyba faktycznie wyczuwalna, tak, wiem. Nie wiem kiedy to się stało, nie wiem dlaczego, po co. Wiem że tak miało być. Że to stałoby się tak czy inaczej. Nie można przegapić […]
- o której wróciliśmy do …
- o której wróciliśmy do domu? – nie wiem – zapytam Eweliny, może ona wie Wstręt do alkoholu przełamany. Wczoraj.
But it’s all right
Zadziwiająco bezproduktywny dzień. Bezproduktywny myślowo. Kompletna pustka, nawet przyjemna, tak. Zabawne jak wszystko chce się czasem na przekór, odwrotnie, do góry nogami. Prawda? A wszystko przez różę. Stoi w kuflu już dziewięć dni. Oparta troszeczkę płatkami o ścianę bo wysoka. Stoi i zwiędnąć nie chce. Tyle dni. Chodzę koło niej i proszę „zwiędnij już, przecież powinnaś”. A […]