Drżenie. Naprawdę urodziłam się ładnych kilka lat za późno.
Drżenie. Naprawdę urodziłam …
This article was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post.Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.
66 Comments
Hmm… moda i muzyka lat 60-tych. A te samochody!!!
Gdybym chciała oddać wyraz mojej twarzy po Twoim powyższym komentarzu musiałabym tych buziek wstawić kilka więcej niż Ty. Zarzucają mi tu jednak że zawsze lubię mieć ostatnie słowo, więc… powstrzymam się tym razem
A można tak 100x
Ha ha ha, ciekawe przy którym by się znudziło
Jeszcze nigdy nie udało mi się tym znudzić.
Serio?
Zawody? 
Serio serio.
Jestem gotów.:D
3 2 1 0… start!
32x10x :). A nagroda ?????
Kurde, chyba mnie masz
Ale zaraz, zaraz… ha, a obiektywny sędzia? 
Masz mocliwoś ć wyboru sędziego. Musiałem przenieść się wyżej , bo się ramka z prawej skończyła :DDD. Co z nagrodą !!!
Rany, jaki uparty Pan! :DCo z nagrodą pytasz? Hm… „Opowieść”? Sto procent szczerości. Ty mnie, albo ja Tobie. Pasuje?A sędzia… czy Czas jest obiektywny?
To mnie urządziłaś. Ale niech tam. Pasuje :D. „Widzisz – gringo- wy macie zegarki, a my mamy czas…” Ponieważ nie mamy pod ręką starego Indianina – niech czas będzie z nami.:)))
Heh… :)))A wiesz, słucham sobie Geppert. Rózy i Ciernia. Kojarzysz? Po kilku pierwszych wersach fortepian się wycisza, by za chwilę wpaść w główny motyw piosenki. Smutnej. „Jaki ranek taki dzień, nie dziwi nic..”. Smutne. Ostatnio kiedy jej słuchałam z przyjacielem, w zadumie, w ciszy, przed „motywem” przyjaciel powiedział coś zabawnego i smutnego zarazem. Powiedział „jazda…” Więc… jazda…
Jasne, że kojarzę. Każdy kiedyś słyszał. Ale dziś nie będzie Geppert. Może będzie jazda.:) Mimo wszystko.
Mimo wszystko. Właśnie. Zaczyna mi się to zdanko – nie-zdanko podobać. Mimo wszystko.
To świetnie. Taki początek algorytmu
Dzisiaj zgodzę się na wszystko, taki dzień. Więc zgadzam się, świetnie
Piękny dzień. A nagroda czeka. Tak czy owak.
Hm, a jakby tak… nagroda na „trzy-cztery”?
Bo coś zaczynam z lekka wątpić w rozstrzygnięcie pojedynku 
Przecież jeszcze na dobre nie zaczęliśmy gry! Przełamanie pierwszego zniechęcenia jest najważniejsze. Nawet w odchudzaniu
. Wytrwałości życzę i pozdrawiam.
Popełniłeś najgorszą ze złych rzeczy jakie można wobec mnie popełnić. Wlazłeś mi na ambicję
Zniechęcenie? Jakie zniechęcenie? Myślałam, że raczej Ciebie to nudzi… Heh. Teraz będzie ciężej bo naprawdę się zaparłam. Więc… wytrwałości i powodzenia życzę :DPS. Nigdy się nie odchudzałam. Mam to szczęście 
Szepnę tylko cichutko. Ludzieeeeeeeeeeeeee, to działaaaaaaaaaaa!!!!I już się usuwam, iżby ambicji niechcący nie przyplisować :))). Nie jestem aż tak perfidny – może odrobinę, ale nie aż tak. Ale rozjuszona to pochłaniasz troszkę więcej słodyczy, czyż nie ?OK, przestaję. Na dziś :)))
Tylko uśmiech mi do glowy przychodzi :)Ponad czterysta pięćdziesiąt razy
No popatrz, a mnie o tej porze dogania apetyt. Więc uśmiecham się teraz
x trochę więcj niż Ty. Bo potem nie mógłbym – gdyż wówczas okruchy leciałyby na klawiaturę.
W polemice zapodam coś „z życia wzięte”. Będzie mocno, lepiej usiądź
Siedzisz? Nie plumkasz w klawiaturkę na stojąco więc pewnie tak
A zatem…Pewna blondynka zajadała sobie pewnej nocy bułeczkę z dżemikiem. Blondynka uwielbia nocne siedzenie na necie, bułeczkę zajadała zatem nad klawiaturką. A że łapki blondynki dość drobniutkie, a bułeczka jeszcze prawie cała i dżemikiem ociekająca, stało się zatem tak, że dżemik ów spłynął poetycko między klawisze klawiaturki. Gdzieś w sam środeczek, w okolice „g”. Chwila przerażenia w oczach, chwila głębokiej zadumy i jest! Brawo dla blondynki! Blondynka znalazła sposób na dżemik w klawiaturce! Bułeczka w ząbki, komputerek zgrabnie z kąta między biureczkiem a ścianą wysunięty, wtyczka klawiaturki myk z komputerka wyciągnięta, kabelek zarzucony romantycznie na ramię a blondynka z klawiaturką pod paszką tup tup do łazienki, i siup klawiaturkę do wanny, i ciur ciur woda z prysznica, i szu szu suszareczka potem…Ekhem, tylko enter potem nie działał
A morał? A jest i morał, a jakże! I nie żadne tam „drogie dzieci, nie zajadajcie bułeczek z dżemikiem nad klawiaturką”, o nie! Morał – zawsze pozostaje jeszcze enter z numerycznej

Z życia jak najbardziej :D. Ja cały czas walczę na przykład z chipsami. Mniam.Ale to była z pewnością przedstawicielka tych mądrzejszych blondynek. Mogła w końcu usiłowac wpisać ENTER. Słownie . :DDD
„Przedstawicielka tych mądrzejszych blondynek” (hihi) też lubi chipsy
One przynajmniej są suche, wystarczy odwrócić klawiaturkę i wytrzepać okruszki, nie trzeba jej „tonkać” (jak mówi kolega mądrzejszej blondynki) w wodzie 
A może się uda? Wiesz generalnie to ja lubię dzieci. Przecież mam własne :))) A co do córeczek w liczbie trzech, to ten kumpel, co wiesz , to na pytanie – „jak Ci leci teraz” odpowiada – „Cały czas mam w chacie PMS ” :DDD
Wiesz, generalnie to ja wiem, że lubisz dzieci i że masz własne
Dwóch synów o ile dobrze wnioskuję? No to teraz pomyśl o ich biednej mamie 
Dlaczego o biednej? W końcu ma w domu trzech facetów do roboty
A myśleć … jak najbardziej:) Zawsze.
Ciągnąc dalej temat tych naszych malutkich złośliwości (to PMS
) odpowiem przewrotnie – tak, ma trzech facetów do roboty, ma trzy głosy „za” mecz przeciw jednemu „za” M jak miłość itede :DA poważnie? Tworzycie fajną rodzinkę. Pozazdrościć, wyrazy uznania, pozdrowienia 
Po pierwsze – PMS był cytatem z kolesia. Po drugie – Z M jak cos tam nie trafiłaś, Ona wogóle nie jest „telewizyjna”., po trzecie – dlaczego od razu złośliowsci, nie miałem takiego zamiaru. Po czwarte – wielki piatkowo -zawodowe gratulacje + :DDD
A jednak wylazła ze mnie Damska Bojowa Feministka. Podobno w każdej Pani tkwi jej odrobinka. To chyba prawda. Wybacz
Ja też „telewizyjna” nie jestem, to jedno jednak oglądam. Ot, taka kobieca słabość ;)Pozdrawiam ciepluteńko całą Waszą Czwóreczkę:)
> A jednak wylazła ze mnie Damska Bojowa Feministka. Podobno> w każdej Pani tkwi jej odrobinka. To chyba prawda. Wybacz>
Ja też „telewizyjna” nie jestem, to jedno jednak> oglądam. Ot, taka kobieca słabość ;)> Pozdrawiam ciepluteńko całą Waszą Czwóreczkę:)> I za to właśnie Was kochamy . Za tę odrobinkę. Inności. Niekoniecznie bojowej. Tak przynajmniej ja uważam
A że czasem rodzi to mniej lub bardziej sympatyczne sytuacje…. Ważne, że są. :DDD
Pewnie, każda akcja lepsza jest od braku akcji. To już ustaliłam
I przepraszam za „pazurki” jeszcze raz, hm, powiem tylko, że miałam „P”owód. „M”ęczący. „S”trasznie. Cóż, być kobietą, być kobietą… la la la :DDD
Pazurki krzywdy nie zrobiły. Mi :))) A uśmiechy mogę rzucać dalej. Ci :DDD
Jakoś tak mi potrzebne te uśmiechy teraz. Heh, nie przestawaj
No cos widzę właśnie. I wcale mi się to nie podoba. Nie przestanę.Bądź pewna
Mnie też się to nie podoba. Heh… Nie dam. Nie dam się, albo nie dam rady. Czas pokaże. Ale uśmiech ratuje. Dziękuję.
Dobrze jest mieć jakąś „kapsułę ratunkową”. Stałą. Niezmienną. Bezpieczną. No i uśmiech :).Niekoniecznie TEN. Jakiś. Czyjś. Zawsze.
„TEN” stanowi pewną część tej „kapsuły”
Zapewne Temu miło jest slyszeć takie słowa
Bardzo :)))
Czyli jest miło i Temu i tej. Tej z małej, oczywiście
Wcale nie z małej. Z dużej. Bardzo :)))))
Uh, jak opisać wstydliwy rumieniec? Chyba tylko… :))) Bardzo bardzo
Hihihi… rumieniec może być tylko oznaką zdrowia :))) ale dlaczego wstydliwy, co ? :))))
No jak to? To nie widać, że ja taka wstydliwa, spokojna, rumieniąca się panieneczka jestem? Uh, a tak się staram…
No
I w dodatku bez makijażu :)))) Nie zmieniaj się .
Powiem Ci szczerze, z ręką na sercu. Lubię siebie. Bardzo. Jakiś rok temu zniknęły ostatnie kompleksy. Wyglądam na 18 lat? Ok. Jestem blondynką? Ok. Zakładam okularki do komputera ale i często na ulicy też? Ok. Z makijażu tylko tusz do rzęs. Farby do włosów nie użyłam jeszcze nigdy w życiu. Szkieł kontaktowych nie planuję. Bo i po co? Jestem „nienowoczesna”? Kit w oko tym, którzy tak myślą. Ich problem, nie? :)Nie zmienię się. Nie chce się zmieniać czegoś, co się polubiło. A ostatnio jest TEGO dużo
O i to jest właściwe podejście :))) i powinnaś jeszcze często mówić , patrząc w lustro : Jesteś fajna laska :))) Naprawdę :)))
Oj, to już mi na narcyzm lekko zakrawa
Jestem jaka jestem, ot tak. A słowa „laska” nie lubię. Heh…
Zawsze to możesz przetłumaczyć sobie na czeski :))) holko :)))
Jak w tej reklamie? „Oooo, jaka holka!”
Tylko wiesz co? Ja tak fajnie mruczeć na siebie jak ten Pan w reklamie nie umiem 
Uprzejmie Cię informuję, że do reklam mam stosunek. Ambiwalentny :))) . Ale polecam Ci te truskawki
Może u Ciebie są chociaż troszkę tańsze – to mi opowiesz jak smakują :))))
Najlepiej smakują po północy. Bez śmietanki, same, nieskalane. Słodkie a równocześnie lekko szczypiące w podniebienie, lekko zgrzytające maleńkimi ziarenkami… Hm, z czym kojarzą Ci się truskawki?
Zawsze lepiej smakują bez śmietanki. :))) A kojarzą się …. oczywiście :D. przejrzyście:D .hmmm……… tylko z kim?
Pozostawiam to tym kropeczkom, dobrze? A zatem… Truskawki kojarzą się z ………………..
Wiesz, to wogóle jest taka pora … skojarzeń.
Mnogość bodźców jest zadziwiająca. I ten zapach powietrza nocą :))) Niepowtarzalny prawda ?
Znowu posądzam o wróżbiarstwo. Albo doskonałą intuicję. Albo „czucie” podobnie jak ja po prostu. Nie wiem co to. Wiem że trafiłeś z dziesiątkę. Niepowtarzalne.
Chcę być próżny i odpowiem, że najbardziej mi odpowiada to ostatnie – „czucie podobnie jak Ty „.
Tak… to jest najbardziej odpowiednie stwierdzenie. Na taką właśnie porę. Dłuuugie dni, krótkie noce. Byłaś kiedyś w noc świętojańską nad morzem, na plaży…. ?
Nigdy. To okolice moich urodzin, najczęściej „ekipa” robi mi wtedy „niepowtarzalnie długą noc”. Cóż, już żałuję. Dodaję do listy marzeń. Całuję.
Taaak lista marzeń robi się coraz dłuższa. Noooo … to muszę pomyśleć … w najbliższym czasie :))) Całuski nocne jak najbardziej.
O marzeniach nie powinno się myśleć. Marzenia powinno się spełniać. Nieprawda?