„Jeśli rejestracja kolejnego przejeżdżającego samochodu zawierać będzie dziewiątkę to zadzwoni/dostanę piątkę/nie wyda się dziura w nowych spodniach/jutro pójdę na basen”. Bawiliście się kiedyś w coś podobnego? Na pewno, każdy się bawił. Ja pewnie też, choć w ogóle tego nie pamiętam.
Dziś nawet ból gardła i tak zwane „zajęte” zatoki nie zatrzymają mnie w domu. Albo w sobie. Albo przed komputerem. Nieistotne. Ciało nie pomaga mnie, więc ja pomogę jemu. Nie zostanę tu gdzie jestem, zrobię kroczek do przodu. Coś innego, złamię schemat bo tego właśnie chcę na teraz. Połączę odpoczynek z wysiłkiem i popatrzę na wszystko z boczku. Taka mała feeling – break.
„Zrobię to, co pokaże mi Winamp. To, co wybierze spośród ponad dwóch tysięcy kawałków”.
Pokazał.
_Kiss the rain_
4 Comments
Kiss the rain? Tylko jak to zrobić? To tak jak ze słowem „miłość” – jak można zamknąć uczucia w zestawie 6 liter? Niemożliwe…
Wszystko jest możliwe. Uwierz mi, niemożliwe jest możliwym.
A ja mam swoje shuffle książkowe. Kiedy mi źle. Kiedy pytania. Życiowe i te wszystkie inne.To ja biorę jakąs ksiązkę mocno w serce zapadniętą. Oczy zamykam. Otwieram. I oczy zatrzymuję tam, gdzie padły w pierwszej sekundzie. Na tej którejkolwiek ze stron. I czytam. I jakoś mi tak zawsze pasuje. Życiowe shuffle. Tak. Znam tą zabawę…
No tak… „Who wants to live forever?”