Nobody`s wife. Nołbady wife. Nobody. Nobodyska.
Żona niczyja. Niczyja. Nikt. Żonka nikogo.
Zadziwiające jak bardzo czyjaś interpretacja potrafi wpłynąć na poczucie siebie. Smutne, że dopiero teraz zdołałam to zauważyć. Ciekawe, że wszyscy akcentują drugi człon mojego imienia. Zabawne ile musi się wydarzyć by uświadomić sobie najprostsze i oczywiste. Przerażające, jak bardzo można pogubić się w sobie.
Wczoraj kupiliśmy z Chopem lampę. Za ostatnie nasze pieniądze kupiliśmy lampę do wyremontowanego kiedyś w przyszłości pokoju. Lampa kosztowała mnóstwo pieniędzy, teraz stoi w kartonie w rogu pokoju i czeka na swoją kolej. Kupiliśmy ją, bo bardzo nam się spodobała. Kupiliśmy ją, chociaż jej cena zdecydowanie przekracza nasze obecne możliwości finansowe. Jesteśmy spłukani ale mamy nową piękną lampę. Mamy puste konto i realną rzecz. Piękną. Uśmiecham się do niej teraz. Naprawdę.
Przecież mam dopiero dwadzieścia pięć lat, nie?
7 Comments
Przecież.30 lat.Aparat lustrzanka minolta.Niczyja … zupełnie niczyja. Zmieni się ?Ty wiesz, co ja myślę.
By zgubić się w sobie niewiele potrzeba. To dzieje się, niekiedy tak najzwyczajniej w świecie. Oczywiście wpływają na to i inne, zewnętrzne czynniki ale…Zgubić się, to takie proste.A lampa, dobrze, że jest i cieszy, pomimo spłukania, pomimo wszystko. Jeśli radość to naprawdę dobrze
A propos wieku, też sobie powtarzam, że mam dopiero 26 lat. A na upartego to i tyle jeszcze nie mam, bo dopiero w listopadzie. I dobrze mi ze swoimi latkami 
Myślimy podobnie. Uśmiech.
Masz rację Seledynowa, zgubić się – to takie proste… ‚Od nowa to co dobre, na śmietnik to co złe’. Tak napisałam wczoraj w mailu do Kogoś Ważnego. Niech tak będzie.A nasz wiek… Wiesz, wczoraj przeżyłam coś przedziwnego. Doświadczenie z gatunku tych które po prostu się dzieją, nagle, bez ostrzeżenia. Wystarczyła jedna piosenka… Powróciło lato 1990. Najlepsze lato w moim życiu. Jedyne takie. A obecne lato, choć jeszcze się nie skończyło, zaliczam już chyba do najgorszych. I wiesz co? Nie żałuję go, bo tak jak po najlepszym, tak też i po tym zostanie po prostu zapach tlący się gdzieś w pamięci i dobra nauka. I tyle. Nie wiem ile jeszcze lipców przyjdzie mi przeżyć ani jakie będą. Ale to nieważne. Ważne, że będą kolejne. Come what may :)I jeszcze jedno. Też mi dobrze z moimi dwudziestoma pięcioma wiosnami. Dlaczego? Bo tak naprawdę, kiedy tylko zechcę, mogę mieć tyle lat ile tylko zapragnę. Bez względu na metrykę. (zamot, wiem, wybacz mi to dziś
)
Eee, jaki tam od razu zamot
Dokładnie tak jak napisałaś. To nie cyferki swiadczą o naszym wieku ale nasze samopoczucie. Tak jakoś to jest; mamy tyle lat na ile się czujemy! I z tym całkowicie się zgadzam. A tegoroczne lato,hmm, cóz dla mnie też, jakies ono, nie jest z gatunku tych najlepszych. Ale faktycznie pozostawia naukę za sobą. I te pare dni, które mam nadzieję spedzic fantastycznie w Bieszczadach 
Wierzysz w samospełniające się proroctwo? Ja wierzę. Dlatego WIEM, że Twoje Bieszczady BĘDĄ fantastyczne :)Uścisk mocny. Bardzo bardzo.
WIERZĘ, wierzę :)Będą fantastyczne, inaczej tego nie widzę. Uścisk wzajemny dla Ciebie