Polecieć… choć troszeczkę. Choć odrobinę. Choć kawałeczek… Rozłożyć ręce i uśmiechnąć się. Zmrużyć oczy. Przyjąć w płuca powietrze i czuć jak rozpływa się w całym wnętrzu. Pociągnąć za sznureczek i usłyszeć cichuteńką pozytywkę. Pozwolić obmyć się wiatrowi.
Nie znikam. Spływam z chmur.
3 Comments
nieśmiało, ostrożnie, w końcu pierwyj raz, ważne że już, wypowiadam się, co ciekawe, w ogóle nie czytając przekazu, kocham Mlodą, nic na to nie poradzę, nic chcę radzić, Wiera what has become of you? who cares? Bądź, po prostu!!! pzdr
Byłam, jestem i będę. Z tysiącem nowych dni przede mną. Ty tutaj to kolejny znak. Na to, że wszystko jest bardzo bardzo :)Dziękuję.
lot marzeniem o wszechogarniającej wolności… wolności i władzy nad przestworzami, nad własnymi słabościami i niemożnością… nawet jak spadniesz zapamietają Cię na wiekiIkarowsko pozdrawiamgrubaska.blog.onet.plkaja