Z waldorfskiego na Stawową. Ze Stawowej ponad godzina miejskim czerwonym. Dworzec autobusowy i dziesięć minut miejskim niebieskim. Park i trzy urocze uliczki. Zakręt. Maleńkie bloki. Trzeci z kolei. Otwarte okno z roześmianym Miłośnikiem. Everytime przez firankę.
Dobrze mi bardzo bardzo. Dobrze mi pomimo. Dobrze mi bez względu. Dobrze mi, wiecie?
15 Comments
To dobrze
Stawowa w Katowicach?…obliczyłam, że przyjechałaś gdzieś blisko mnie;-) hmmm…..
jesli w katowicach to i mnie blisko. wlasnie rozmyslam gdziez tu niebieskie autobusy… jakies tarnowskie gory?… szczescie mieszka na slasku!!!!!!!!!!!!no jesli to ta stawowa.
hmmmmmmmm wiec jesli trop jest dobry… to nieopodal rzeczywiscie jest park… stawiam krzyzyk na nazwie świerklaniec. dalej nic nie wymysle.
No to uderzyłam identycznie jak Wędrowiec:)
wspólnota myśli, czyż nie tak ?
mnie jest dzis tez dobrze i bez względu i pomimo ….:) pozdrawiam…
Nic Wam nie powiem, nic Wam nie powiem! No przecież to nie wypada tak na blogu miasta podawać. Nie teges to i ‚wogle’… Nie powiem ze Katowice. Nie powiem bo nie mogę. Powiem co innego. Śląsk rulez! ;D
a tu caly cykl przekazywania impulsu elektrycznego z synapsy do synapsy zostal uruchomiony, tyle kalorii na mysleniu spalonych, nawet dzikie blyski triumfu gdzies w glebi zrenicy sie pojawily… no nic, przyjdzie nam sie pogodzic z niedowiedza. moze kiedys wyczytamy cos mieszy wierszami:)
Nio!…a może to faktycznie jest Świerklaniec?….kurcze…ja w innym kierunku….
ja tez, zdecydowanie innym, ale droga dedukcji… czy gdziekolwiek indziej sa niebieskie autobusy?
a jak sie nazywa pani blog?
a szanowna pani pyta o mój blog?….bo jeśli tak..to mój nienarodzon jeszcze;-) ale myślę o tym….
to my poczekamy…