Czy trzeci dzień wieczornego pisania notki można uznać już za przyzwyczajenie? Przeglądam bloga w archiwach i zadziwiam się coraz bardziej mojemu dystansowi wobec tegoż. Wobec Bonifacego i wszystkich świrów, wobec tego co pisałam i jak pisałam. Wobec minionego świata. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze tak niedawno to był mój świat…
Sama nie wiem już czy bardziej tęsknię za netem czy bardziej boję się powrotu. Zupełnie irracjonalna obawa, bez większego sensu. Tak sobie myślę, że nie lubię tamtej siebie, po prostu. Pełnia szczęścia i spełnione marzenia warunkiem wyleczenia z egzaltacji?
Pomarańcze i cytryny dosuszają swój żywot między żeberkami kaloryfera. W pracy pojawiła się (na razie nikła i wątła) nadzieja wolnego piątku przed Wigilią. Wtedy bylibyśmy w Siemianowicach już w piątek rano… Nie zapeszam, zobaczymy jak to się potoczy.
W TV4 oburzony ksiądz pluje na zdjęcie całującej się pary gejów. Za dużo jak na dzisiaj, pora spać.
2 Comments
Teraz przygotowuje wlasnie swiateczny wpierdol na czlonkow twojej rodzinki. Wiem gdzie mieszkaja i beda mieli okropnego pecha, bo przez coreczke stanie sie komus krzywda. Nie bedziesz chyba plakac po alkoholikach? Ty placzesz tylko po gejach i lezbijkach, bo to twoj swiat ty blada zdziro.Pozdrawiam i czekaj na sms-a od rodzicow.Mam swoje kontakty i mysle, ze powinnas sie bac o bliskich.
art.190 KK