Na kolację w planach kawał świńskiej dupy w postaci rollo spod bloku i film o lasce co za faceta się przebrała. Po takim dniu, w którym trzy marudzące mamy doszczętnie wyruchały mnie w głowę a przebrany za bociana showman pytał, czy zostanę jego żoną wizja ta wydaje się być pełnią szczęścia.
The most obscene blognote of the year
This article was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post.Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.
12 Comments
łączę się z Tobą w bólu.
mam dziś tak samo… tylko u mnie nawet nie jest śmiesznie. 
ty jesteś trochę chora, hmm
?
A ty jesteś moim lekarzem…? hmmm
Też jakiś bocian chciał się z Tobą chajtać?
Już piątek, czilaut czyli 
„But there’s nothing wrong with me,This is how I’m supposed to be,In a land of make believe,That don’t believe in me”To może pomóc. Ooo ! Widzę, że już działa :))
John Doe like Jesus of Suburbia…?
owszem, lubi, ale – podobnie jak większość – woli (czym się brzydzi, bo mu się „większość” z reguły źle kojarzy) „Boulevard of broken dreams” …
No to ja nie jestem większość bo nie woli tamtego od tego.
A tak w ogóle czemu większość źle Ci się kojarzy?
jeżeli będziesz kontynuować nasz „dialog” jeszcze przez dwa tygodnie (na przykład), to ta notka będzie nie tylko najbardziej obsceniczną w tym roku (2006-sty dopiero się zaczął, więc jakiś tekst w końcu ją przebije, może opis letniego wieczoru panieńskiego), ale najczęściej komentowaną (choć poślubnych gratulacji też na pewno będzie więcej ;))… lubię kiedy większość dobrze się bawi i gdy większości dobrze się powodzi (ale tu już dopadają mnie wątpliwości) … poza tym większość kojarzy mi się między innymi z „potakiwaniem” w towarzystwie wzajemnej adoracji, nudą i brakiem własnego-subiektywnego-oryginalnego zdania … a wiara we własną oryginalność daje mi dużo szczęścia, nawet jeżeli to nieprawda …
motyw gitarowy w J-o-S przypomina mi ten z „Ring of fire”