Słonko cieszy się, że umie mnie rozśmieszyć a ja cieszę się, że pokazuje mi takie fajowskie hakerskie sztuczki z Internetem. Nie ma nudy jednym słowem.
Tworzymy w duecie pyszny niedzielny obiad w formie nieco autorskiego placka po zbójnicku (tzn. wiele placków, nie jeden – ja, farsz/nakładka nie z mięsa a z kiełbaski, cebuli i pieczarek – Słonko) i cieszymy się każdą chwilą ze sobą. To dziwne pewnie po prawie roku razem na dwudziestu pięciu metrach kwadratowych… a jednak. Czy radość drugą osobą zawsze ma swój kres, jak przekonuje nas 99% zaawansowanych związków?
I nie dołuję już jutrzejszym piknikiem i kiełbasami. Po pracy wrócę przecież do domu
2 Comments
Mam nadzieję, że 99% zaawansowanych związków się myli, bo jeśli ma rację, to po co to wszystko… Może po prostu trzeba tylko trafić na te jedną na ileś milionów odpowiednią osobę… Oby
Buziaki
też w to wierzę