Monthly Archives: Czerwiec 2006

Ubytovanie

W poprzedniej notatce zapomniałam dodać, że wysyłamy maile z pytaniem o wolne pokoje do pensjonatów w Novej Lesnej, gdzie w poślubną się wybieramy. Słonko pisze po słowacku, jak trzeba. Po godzinie dostaje pierwszą odpowiedź. Mily Pan Jacek, serdecznie Was pozdrawiamy i dziekujemy za Pana interes (..) Jak ma Pan pewny interes o ta rezerwacja,to proszymy […]

Dobre cztery dni

Ku końcowi ma się długi weekend, jeszcze parę godzin i w płacz można uderzyć, że do pracy znowu trzeba. Tak żartobliwie mogłabym określić ostatnie wolne dni, bo były pełne wypoczynku – aktywnego i niekoniecznie – dokładnie tak, jak oboje potrzebowaliśmy. Wręczyliśmy wszystkie szczecińskie zaproszenia ślubne, pozostało jeszcze tylko kilka pracowych – formalnych, na które przeznaczamy […]

Self-half …

Kiedy stoję pod prysznicem, w odbiciu lustra nad umywalką widzę część pokoju, w której stoi nasza kanapa. Zamykam oczy by podstawić twarz pod cudowny strumień lekko chłodnej wody, zachowując pod powiekami jej obraz, złożonej za dnia. Otwieram oczy i widzę miękką, wieczorną pościel. Taką metaforą mogłabym opisać kilka ostatnich dni. Szczegóły (zapewne) będą, ale (raczej) […]

Meliska

Agresywny i zaczepny charakter dzisiejszego dnia zaowocował fajnym pomysłem na zakończenie roku od niechcenia niemalże. Dowodzi to teorii, że z zawziętości i napięcia powstają najlepsze twórcze prace, nawet te, nad którymi ślęczy się od tygodni. Tylko żeby mi tak nie zostało, bo mnie z pracy za pyskowanie wyleją

Notatka na środę

W sklepie uświadomiłam sobie, że są już kalafiory a my jeszcze nie jedliśmy tej wiosny. A w weekend chcę jeśc kalafiora – mówię głośno do Jacka kierującego się w stronę cebuli. Z masełkiem i bułeczką tartą dodaje on, co sprawia, że pani przy kapuście dziwnie na nas patrzy. Ponadto zaczyna docierać do mnie, że zbliża […]

Pomimo niewyspania …

Gadaliśmy gdzieś do drugiej znowu. Chyba, bo było już tak późno, że spojrzenie na zegarek spowodowałoby zapewne żałosną lawinę łez naszych, dzielnie postanowiliśmy więc nie sprawdzać czasu. Niemniej obstawiam drugą. Obudziliśmy się za to gdzieś w okolicach piątej, fakszit. Plus morderczy poniedziałek równa się śpię na siedząco. Tym bardziej, że zaparłam się i kawy popołudniowej […]

about:blank

Po, hm, dość trudnym weekendzie należy powrócić do świata dojrzałych, poważnych ludzi. Należy ogarnąć pobojowisko w domu, zrobić jakiś obiad niedzielny, napisać cholerny scenariusz. Napić się herbaty, pójść na jakiś spacer, przygotować papiury do pracy… Warto wspomnieć, że trudny weekend przyniósł ze sobą oczyszczenie stanu ducha i umysłu tzw. resetem o którym pisałam oraz kilka […]

Panieńsko – kawalerski

Szukam w głowie poetyckiego określenia na to, cośmy wczoraj z mężem we dwójkę uczynili pod naszym dachem, w czterech ścianach naszych. Szukam określenia i jakiegoś wyjaśnienia, opisu przejścia od zamysłu do czynów, przebiegu akcji, bo to chyba głupio tak napisać po prostu, że skuliśmy się niemiłosiernie ruskimi szampanami, piwami i wódką. Szukam i szukam i […]

Appetita

Zamiast szukać scenariusza na poniedziałkowe przedstawienie, zmieniam linki na blogu. Koniec roku zbliża się i pomysłowość spada mi wraz z zapałem do pracy. Jeszcze tylko zryw na zakończenie roku i – będę szczera – odpocząć mi trzeba od dzieci. Taka specyfika pracy. Na Dzień Dziecka dostaliśmy od Teściowej kieliszki do wina i bardzo bardzo miseczki […]