[7]

Został tydzień i wszystko jest jak najbardziej… normalnie. Spokojny, zwykły odpoczynkowy piątek. Im bliżej piątego, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że naprawdę nie przypłacimy tego rozstrojem nerwowym. Może to dziwne się wydaje… a może wcale nie, nie wiem. Kilka drobiazgów do kupienia zostało, kilka spraw do załatwienia, wielka radość że spotkam się z ludźmi, z którymi bardzo bardzo już chcę się spotkać. Pewność gdzieś w środku tak głęboko, że nawet trudno ją zwerbalizować. Kocham, dlatego wychodzę za mąż. To przecież oczywiste :)  

4 Comments

  • ~bianca
    Posted 28 lipca 2006 at 22:03 | Permalink

    a mogę Was rozśmieszać? :)

  • ~Alicja
    Posted 29 lipca 2006 at 12:57 | Permalink

    O rany. mloda, ty sie hamuj, bo mi az lezki w oczach stanely a korzystam z komputera w miejscu publicznym i juz ten pan z naprzeciwka dziwnie na mnie zerka… Cos ja sie ostatnio w ogole latwo wzruszam…

  • mloda
    Posted 29 lipca 2006 at 15:36 | Permalink

    jeżeli to łezki wzruszenia to ja wszystkie zbieram i chowam, jak perełki, na każdy rok przed nami jedna; więc… dzięki :) :*

  • mloda
    Posted 29 lipca 2006 at 15:37 | Permalink

    zapisuję do notatniczka: nie patrzeć na biancę w USC, nie patrzeć na biancę w USC… :D

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


osiem − 1 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>