Monthly Archives: Lipiec 2006
ps.
ktoś może wie gdzie w Szczecinie sprzedają samoobierające się ogórki?
[17]
W kwestii tego pana jestem raczej sceptyczna, niemniej blady strach padł na społeczność blogową w naszym domu. No dobra, może nie strach od razu, ale hasełko zmienić wolałam. Przy okazji ID sobie zrobiłam i fajnie. Kupiłam krem dla niemowląt bo od czasu pewnego po każdym innym jakieś krostki na czole mi wyłażą. I poszłam zamknąć […]
[18]
Jednym z najprzyjemniejszych komplementów jaki ostatnio usłyszałam był taki, że wyglądam dojrzale. Nie seksownie, nie ładnie, ślicznie, porywająco, nie dziewczęco. Dojrzale.
[19]
Teenage Fanclub & De La Soul – Fallin’. W bluzce na ramiączkach, krótkich spodenkach i ślubnych butach tańczę na środku naszych 25 metrów kw. Robię obrót i przez otwarty balkon patrzę na przystanek, na którym stoi pełny tramwaj. Jeśli ci ludzie widzą mnie tak jak ja widzę ich mam nadzieję, że przynajmniej nóżkami kiwają sobie […]
[20]
Winamp przesuwa wszystkie rytmy świata, głośno. Wariacje na temat spaghetti, wydzieliwszy opary tajemnicze zainspirowały Słonko do kręcenia cyfrówką teledysku o zupie. Zbliżenie dobrze komponuje się z Insomnią, serio serio. W bloku naprzeciw starszawa pani natomiast eksponuje kolekcję bielizny górnej w rozmiarze XXL – dziś proszę państwa króluje gustowny czarny i to też dobrze ze wszystkim […]
[21]
Całkiem spokojny dzień, jeśli nie liczyć kolejnej pracowej zaczepki. Wychodzi na to, że opisywana mama nie daje za wygraną i nic się nie zmieniło. Nawet to, że nadal jestem tą blondynką. No chyba że do zmian zaliczyć można fakt, że tym razem mama otwarcie oznajmia (co prawda nie mnie, ale zawsze) że ona mnie nie […]
[22]
Siedzę przed czystym edytorem pisania bloga. Zza ramienia wychyla się palące papierosa Słonko i oznajmia:- podpowiem ci tytuł: dwadzieścia dwa.Dobranoc
[23]
Słonko wpadło na idealny pomysł. Wymyśli specjalny program, który automatycznie będzie odpowiadał na smsy od moich rodziców. Nie, nie odbiło mi, kocham ich szalenie i cieszy mnie ich zaangażowanie w sprawy przedślubne, cieszy mnie że są szczęśliwi, że już nie mogą się doczekać, że już mają bilety na pociąg. Naprawdę. Tylko ja, choćbym nie wiem […]
[24]
Spowalniam. Się. Jazdy autobusem rozciągnięte jak asfalt po którym przechodzę na Bramie. Spieczone pod kolanami kiedy kucam obok dziecka, piasek w sandałach kiedy zbieram plastikowe łopatki z piaskownicy. Tysięczny raz porządkuję biurko i chowam się na róg stołu podczas obiadu. Przyspieszam zegar o trzy minuty. Przebieram opinie pedagogiczne w bezbarwne koszulki. Przez otwarty balkon wchodzą […]
[25]
Zostało 15 dni roboczych do urlopu i 25 do ślubu. Coś mam ostatnio słabość do odliczania.