Złaziliśmy kilka całkiem ostrych (jak dla mnie) górskich tras, zjedliśmy kilogramy tutejszego jedzonka, pozachwycaliśmy się Łomnicą z balkonu. Raz prawie się pokłóciliśmy (godzinę temu), wyleczyliśmy stópki i kolanka, pojeździliśmy elektriczką.
Mamy nową obsesję – przypatrujemy się palcom spotykanych par wypatrując jakie mają obrączki. Jutro decydujące starcie – Slavkovsky.
Co się jeszcze robi w poślubnej? Bo zostały nam cztery dni.
Ze Starego Smokovca z buziakami – mloda.
3 Comments
mam nadzieję, że szmaticzku na paticzku nie jest Wam potrzebne :)**
pod Waszą nieobecność Onet sprezentował wszystkim RSS-a, nie pytając o zgodę
chwilowo macie podwójnego – małe zdecydowanie bardziej pasują do całości ;p
kazda potwora, znajdzie swojego amatora