Kiedy się poznaliśmy, mąż powiedział mi że blog to taki list, napisany własnoręcznie, osobisty, włożony do niezaklejonej koperty i położony na środku stołu w pokoju pełnym ludzi. Zgadza się.
Trochę podobnie jest z pokazowymi próbami samobójczymi. Smutne. I trochę żałosne. Okrutne jeśli podchodzi się do tego w ten sposób ale… cóż, mogę chyba powiedzieć, że mam takie prawo, skoro przeżyłam coś podobnego w najbliższej rodzinie, kiedyś kiedyś.
Zastanawiam się czy blog, sam w sobie, w swojej treści stanowiący pewien rodzaj pokazowego samobójstwa jest podwójnie żałosny czy podwójnie smutny. I czy tylko ja to (czasem) widzę.
4 Comments
ej… no ale weź….. :*
dla mnie blog jest dzieleniem się spostrzeżeniami i moimi odczuciami. te najgłębsze ukryte są za metaforami, reszta to po prostu proza, którą chcę pokazac innym i poznac ich opinię na ten temat. taka wymiana myśli. bo pamiętnik… to zupełnie coś innego. pamiętnik jest po to, żeby pamiętać. dlatego cieszę się, że mogę pisać na editorialu
tam wrzucam emocje dotyczące świata – na moim prywatnym kawałku umieszczam emocje dotyczące mnie (jak już wspomniałam, tam chwalimy mnie, mnie i tylko mnie…) 
Ze niby taki rodzaj duchowego ekshibicjonizmu… A mi sie podoba, chociaz balabym sie z czytelniczki przemienic w autorke.
twój blog to pozytywne wibracje..)))