Przez pół godziny szukam w Galaxy pralni chemicznej która okazuje się znajdować na wprost wejścia. Uznaję to za dobry omen, bo większość spraw do załatwienia okazywała się być pod samym nosem dopiero po bezowocnych poszukiwaniach po całym mieście. Spraw załatwionych pozytywnie.
Mam wrażenie że wszystko uda się lepiej niż obstawiamy w najgorszych scenariuszach ale chyba boję się mówić to głośno. Żeby nie zapeszyć. Albo jestem bardziej przesądna niż samej mi się wydaje albo cierpię na nerwicę natręctw.
Tak właściwie czym różni się przesąd od natręctwa?
2 Comments
przesądy są bardziej kolorowe
no na pewno łatwiejsze do wytłumaczenia i uspokojenia samej siebie
bo jakoś trudno mi pogodzić się z myślą, że schizuję 