Hey oh…

Po drugiej stronie naszej ulicy otwarli mały kiermaszyk z prawdziwymi choinkami. Kiedy stoję z kubkiem przy oknie widzę rodzinę z dziesięcioletnim chłopcem wybierających drzewko na te święta. Widok jak pstryczek włącza mi oczekiwanie. A już się martwiłam, że nic z tego.

Pierwsze święta nie na Śląsku i jednak nie w nowym domu. Nie martwię się tym, jakoś nie potrafię, będę z mężem i tylko to jest ważne. Jak kilka prostych słów po powrocie z pracy -tęskniłem za tobą…

Red Chot Chili Peppers ze swoim Snow do pierwszej sobotniej kawy z papierosem. Trzeba podgonić z myciem nie naszych okien żeby zrobić nasze święta. Na wynajmowanym, z drzewkiem w wiadrze zajmującym trzy czwarte pokoju, pomarańczami w goździkach i ręcznie wyklejanymi kartkami dla rodziców. Takie nasze małe swięta :)

7 Comments

  • ~bianca
    Posted 16 grudnia 2006 at 19:32 | Permalink

    małe szczęścia. aż miło spojrzeć na Twoje słowa. :)

  • ~http://mojelustro.blog.onet.pl/
    Posted 20 grudnia 2006 at 12:05 | Permalink

    dziś pierwszy raz czytałem twój blog. Gdy wytrzymuje 5 minut to jest dobry blog. Czytałem dłużej.

  • ~cortez
    Posted 20 grudnia 2006 at 13:28 | Permalink

    W czytaniu Twoich slow odnajduje wiele z przemyslen mojej Zony. Porwalem ja ze Slaska az poza Polske. Te swieta beda dla niej pierwsze jako mezatki i drugie poza Slaskiem. Calosc pyrzgotuje w/g slakiej tradycji. Musialem niezle sie najezdzic, zeby kupic tutaj maszynke do mielenia maku, beda makowki ;)Pozdrawiam, na swoim blogu pozwolilem sobie wpisac Ciebie jak „Slazaczke w Szczecienie” ;)

  • ~0242
    Posted 20 grudnia 2006 at 18:31 | Permalink

    ja rzadko wytrzymuję 5 minut :) to miłe, dzięki;

  • ~0242
    Posted 20 grudnia 2006 at 18:35 | Permalink

    mnie w tym roku czekają pierwsze szczecińskie święta – postanowiłam ‚dać wolne’ mojej śląskiej tradycji na ten rok, trochę z ciekawości, trochę przez warunki (dwa palniki kuchenki elektrycznej ;)), trochę z przekory i trochę dla dystansu; czasem tak trzeba;

  • ~cortez
    Posted 20 grudnia 2006 at 19:28 | Permalink

    Dystans jest do wszystkiego potrzebny. No moze poza uczuciami, tutaj sie trzeba zatracac ;) Kiedys bym opatrzenie odebral taki wywiad. Dzis, kiedy znam racje drugiej strony patrze na to zupelnie inaczej. Nie wiem czy czytalas:http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3796547.html?as=1&ias=2&startsz=xA rodzina mojej Zony tylko chwile ubolewala, ze dzieci beda krojcokami, w koncu na szczescie nie jestem z Sosnowca ;)pozdrowienia

  • ~0242
    Posted 20 grudnia 2006 at 20:45 | Permalink

    no nie no, z Sosnowca to by nie było rozmowy ;) a z tą autonomią sama nie wiem, dużo w Ślązakach jest ciągle poczucia wyrządzonej krzywdy, dużo zaszłości peerelowskich, chyba sami się pogubili(śmy) szczerze mówiąc, nie potrafią się odnaleźć w układach politycznych… to jest kwestia, która stanowi sedno wielu naszych nocnych posiadówek z mężem :)pozdrawiam :)

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


7 − = jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>