Klepnął mnie Mąż. Jakkolwiek to brzmi. Fajny ciekawy pomysł, więc i ja się podłączam. Moje zeznania:
1. Jako dziesięciolatka bawiłam się z dwoma koleżankami w rzucanie jabłkami w okno znielubianej sąsiadki mieszkającej na naszym osiedlu. Kiedyś nas przyłapała, wybiegli z domu z mężem, złapała mnie za rękaw i powiedziała: to TEN rzucał! Byłam naprawdę brzydkim dzieckiem.
2. Nauczyłam się na pamięć i śpiewam do dezodorantu partie afrykańskich dziecięcych chórków z Million Voices Wyclefa Jeana.
3. Jestem uzależniona od grzebania w uszach patyczkami kosmetycznymi. Zawsze mam jeden awaryjny przy sobie w kieszeni albo torbie. Robię to w domu, czasem w pracy.
4. Do tej pory trzymam w szafie ręcznik poplamiony czerwonym winem, które otwieraliśmy w hotelu we Wrocławiu kluczami na pierwszej randce z mężem.
5. Jestem z internetu, męża mam z internetu, przyjaciół mam w internecie i od jakiegoś czasu w internecie mam też Teściów. Mamo – pozdrawiam
Do zeznań powołuję:
5 Comments
Buahaha… To z patyczkami do uszu szczegolnie mi sie spodobalo, ja tak mam ale na szczescie tylko po kapieli
Wirtual twierdzi, ze takim patyczkiem to mozna sobie wyrzadzic powazna krzywde i w ogole nie uzywa, chyba ze do klawiatury od komputera…
nie zniechęcił mnie nawet przeszczep błony bębenkowej u mojej siostry; i najprzyjemniej jest, kiedy znajduję to miejsce na granicy bólu; tak, jestem nienormalna…
„Wyklepałem się”.
piątka jest najgorsza! mam nadzieję, że teraz jesteście już normalnipozdrawiam i życzę fioletowych lampek