070612

Mogę zatemperować dzieciom kredki którymi narysują swoje bazgroły kolorowe. Mogę powiesić bazgroły na tablicy korkowej nad biurkiem i patrzeć na nie bezmyślnie o szóstej trzydzieści kiedy powinnam wypełnić dziennik zaległy a zamiast tego podlewam groszek pachnący w doniczkach.

A potem mogę leczyć w domu odciski na palcach od temperówki i zastanawiać się ile to wszystko do cholery jest warte.

13 Comments

  • ~ooo
    Posted 12 czerwca 2007 at 18:13 | Permalink

    nie wartenieprzechodnea japonki z cekinami ma kazda, nic oryinalnego

  • ~belumbowa
    Posted 12 czerwca 2007 at 18:46 | Permalink

    małe uśmiechy…? może aż tyle?

  • ~mloda
    Posted 13 czerwca 2007 at 16:00 | Permalink

    i to jest jedyne co jeszcze mnie tam trzyma heh :*

  • ~taka_ania
    Posted 14 czerwca 2007 at 21:12 | Permalink

    Hmmm. Czas na zmiany? Czy chwilowy kryzys?

  • ~hummi
    Posted 15 czerwca 2007 at 15:10 | Permalink

    a chciałabyś czegoś innego?…jeśli wiesz czego to zmień to…przekonasz się sama;)Buziaki…(ja rozumiem Ciebie…czasami człowiek tak ma)

  • mik443
    Posted 15 czerwca 2007 at 22:38 | Permalink

    „Sprzedawcy marzeń”, czy tylko sprzedajemy czas? Nasz czas. Są temperówki na korbkę.

  • ~mloda
    Posted 16 czerwca 2007 at 09:52 | Permalink

    wiem czego już nie chcę i to zamierzam zmienić, wkrótce :)

  • ~mloda
    Posted 16 czerwca 2007 at 09:55 | Permalink

    chwilowy kryzys to był rok temu, niestety nie minął; zmiany, zdecydowanie!

  • ~mloda
    Posted 16 czerwca 2007 at 09:58 | Permalink

    temperowanie do odcisków jest dla dzieci i to nie jest sprzedawanie czasu; gorzej, kiedy nie mogę im zatemperować bo po prostu nie mam temperówki… i to już jest poważniejszy problem;

  • ~Przerazona Alicja
    Posted 17 czerwca 2007 at 19:13 | Permalink

    Zauwazam jakas zbiorowa tendencje do gloryfikowania zmian. Tych, co juz za i tych co przed – nie tylko na blogach, real tez sie klania. Co gorsza, koniecznosc zmian wali mnie rowniez po glowie kazdego dnia gdy przelewam z pustego w prozne za swoim pracowniczym biurkiem. Rosnaca desperacja i strach w oczach, bo co jesli ktos tak ja ja ukochal sobie status quo?

  • ~mik443
    Posted 21 czerwca 2007 at 21:00 | Permalink

    Może biurko powinno mieć wbudowaną temperówkę. Albo coś w stylu baru mlecznego w Misiu. I czemu Panie Przedszkolanki tak obgadują rodziców swoich podopiecznych, przynajmniej u mnie na wsi tak jest. ;) I czy te zdania nie powinny być zakończone znakiem zapytania.

  • mloda
    Posted 22 czerwca 2007 at 19:11 | Permalink

    obgadujemy, bo jeśli do tego co widzimy dodamy to co opowiadają nam dzieci wychodzą całkiem ciekawe historie… nie miej złudzeń, wychowawczyni Twojej Emilki będzie wiedziała o Tobie wszystko ;)

  • mloda
    Posted 22 czerwca 2007 at 19:13 | Permalink

    będziesz wyjątkiem potwierdzającym regułę :)*

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


3 × jeden =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>