Mail o snach z bezsenności, ciepłych kapciach, o czekaniu, miłości, wspomnieniach i tym, co nigdy w nas nie umiera.
O pewnym krzesełku w pewnym pokoju, na którym dwie młode kobiety rozpoczęły coś co się nigdy nie skończyło. Nawet jeśli każda z nich układa teraz dni inaczej, wracają ciągle na to jedno krzesełko na którym wszystko się rozpoczęło i wtedy piszą do siebie o tym co było i co jest, i zdarza się czasem. I chyba nikt poza nimi tego nie rozumie do końca, może nawet nie rozumieją one same ale wpisały to w siebie, w to jedno miejsce, w tą jedną szufladkę o której jedna z nich napisała że nie wypełni jej nic i nikt nigdy a druga odpowiedziała że tak. Że nikt.
Bo nieprawdą jest że można zapełnić siebie do końca i nieprawdą jest, że z czasem wszystko się zapomina.
Żeby nie oszaleć. Albo żeby _właśnie.
(Ola, 8 stycznia 2005, godz. 3:09)
One Comment
_nasza lista/_schyłek lata.kolejna jakaś moja dobra łza.i znowu Dziękuję zbyt banalne.:*