Mówiąc o formułach… nie wiem w której z nich jest blog. Blog jest blogiem, od kilku lat jest, choć czasem go nie ma. Jest jak członek rodziny – czasem, a czasem bywał kulą u nogi. Nigdy go nie żałowałam ale zdarzało się że chciałam się go pozbyć. Zawsze o nim pamiętam, choć czasem długo i ostentacyjnie ignoruję. Czasem o niego dbam a czasem zupełnie mnie nie obchodzi. Czasem wzruszam się przy nim, głaszczę, przymilam się, pieszczę, stroję, spryskuję najdroższymi perfumami… a czasem używam wobec i do niego niecenzuralnych słów. Bywa cudowny i obrzydliwy. Bywa słodki i gorzki. Bywa miłosierny i okrutny. W sumie jaki ma być, skoro to ja go stworzyłam, skoro blogtoja?
Blog jest formułą i nie wiem czy się kiedyś wyczerpie. Ja też jestem formułą i też mogę się wyczerpać. A nawet wyczerpię się kiedyś na pewno. Problem polega na tym, że nie ma bloga beze mnie, natomiast jestem ja bez bloga. Mogłabym być bez bloga. Gdybym chciała.
Właśnie go wypieściłam, pięknie ubrałam, obdarowałam dużym zainteresowaniem. Dziś jestem dla bloga dobra. A kiedy się wyczerpię – pochowajcie mnie z blogiem
7 Comments
o tak, pomowmy wiecej o blogublog-zycie
nie wyczerpuj narazie … ani bloga – ani siebie … dobrze Was mieć – daleko/czasami … ale mieć
nigdzie się stąd nie wybieram… słonko na _lepsze jutro zostawiam, i uśmiech
A ja jakos czytam i chyba nie dociera, jestem znuzona ale nie chce spac. Moze to moja formula sie wyczerpala?
było kiedyś u Stachury „życiopisanie” niech teraz będie życioblogowanie:-))
było jest i… będzie? chyba będzie…
nie strasz siebie i mnie, nie wyczerpała się tylko trochę… hm, zmęczyła…? odpocznie i wróci na tory; oby oby;