Nie jaram fajek, zaraz stuknie rok jak nie jaram. Zamiast zwykłej kawy piję Inkę, bo od zwykłej się odzwyczaiłam. Nawet chyba zaczynam gderać, chodzę po domu i mama to, mama tamto… Boże, jak ja zdziadziałam.
… apogeum było wczoraj przy kolacji, między kęsem mielonego a marchewki zaczęłam rozwodzić się o tym czy kupa po NAN powinna być zielona czy nie,bo jest zielona ale czy powinna…?
… ale Iduśka jest fajna
12 Comments
normalne odruchy;) tak juz zostanie;) kupy na porządku dziennym…
no szczerze mówiąc mam nadzieję że co jak co ale fascynacja jej kupami mi przejdzie…
Hahaha, to normalne, nie przejmuj sie, moja bratowa tez tak miala i zupelnie jej przeszlo (maly ma teraz 2 lata).
Mam coś na pocieszenie: po upływie 1,5 roku „to” WCIĄŻ NIE MIJA :)No doooobra, już mnie nie interesuje kolor, teraz się bardziej rajcuję konsystencją :D:D:Dp.s. to co z tą _kawą_na… ? :*
a mnie, prócz tej Inki, braku nikotyny i szczerym zainteresowaniem kupą, zaczęło smakować mięso gotowane i marchewka na parze…
kawa_na… zawsze_zawsze :*
pójdę dalej: nie lubię już piwa nie mówiąc o czymkolwiek mocniejszym… jest aż tak źle…
o boże koniec z nami
no nie no do cygarka to się przymuszę musowo…
nie strasz, bo ja ja jeszcze na etapie, w którym piwa czy czegoś mocniejszego po prostu niet i choć zapach piwa odrzuca, to wizualizuję sobie ten dzień, gdzie Jacka Danielsa znów się napiję… że fajek i kawy już nie lubię to ok… ale taki sam los ma Jacka spotkać??
ja też wierzę że wrócę do normy
oprócz fajek albowiem uznaję że jeśli zmarnuję prawie rok niepalenia i wrócę do jarania to będę debilem; poza tym nie stać mnie na dychę dziennie…