Jutro najprawdopodobniej przyjdzie mi zmierzyć się z kobiecą siłą załogi pracowniczej miejsca mojego zatrudnienia. Która co powiedziała której i kiedy i po co, a przecież mówiła że tak a potem innej że nie, że za plecami mówi tak a potem mówi tak a w ogóle kto tu kogo lubi, jak taka atmosfera to się normalnie pracować nie da.
Niedawno w fachowym piśmie pedagogicznym wyczytałam artykuł o wpływie, hm, nazwijmy to niezbyt przyjaznych stosunków między pracownicami pewnego (chyba poznańskiego) przedszkola na efektywność pracy wychowawczej i edukacyjnej. Pani dyrektor tegoż z zapałem przekonywała czytelniczki, że tego typu spory rozwiązywać należy ze spokojem i opanowaniem, najlepiej po godzinach pracy, w otoczeniu świec zapachowych i w atmosferze pełnego, ciepłego zrozumienia.
Konflikty mijają jak ręką odjął moje miłe panie.
Uhm, już to widzę…
9 Comments
Jeśli Cię spychają na zadeptany trotuar, trzymaj się prawej strony.Jeśli to człowiek-wepchnij go pod tramwaj.Jeśli to dama-przywiąż ją do ściany i wbij jej klin.A wychodząc możesz zgasić światło. Tak naprawdę to nie wiem, no nie wiem!
Też jeszcze nie wiem, jak się dowiem to powiem.
Och…ja wiele na temat takich zachwań powiedziec mogę.Uciekam z takich miejsc. I zdecydowanie wolę pracować z męzczyznami. Kobiety są okropne….
Infantylne, śmieszne, żenujące… to chyba dobrze oddaje
i co jak ‚zmierzanie się’?
oj, słyszałam wiele historii o relacjach między uczącymi w szkołach. trochę przykre… trzymaj się ciepło. za chwilę weekend. :)*
W rzeczy samej;-)))
… i w przedszkolach, hyh; a weekend jest _już
:*
Wiesz, dziś tylko kolejny raz utwierdziłam się w dwóch przekonaniach: po pierwsze – nie jestem typową kobietą bo nie jarają mnie ploty i obrabianie sobie tyłków za plecami; po drugie – w tych układach zamierzam skupić się na swojej pracy, reszta zwisa mi i powiewa;