Starannie upakowany Winamp, taki akurat na teraz. Wszystko czego mi potrzeba, znalazło się tego pięćdziesiąt, równo pięćdziesiąt z ponad dwóch tysięcy. W kolejności najlepszej z możliwych, przypadkowej.
Sama już nie wiem co mi poprawia „czucie” do stopnia niemożliwej do zrozumienia, prawie absurdalnej radości i uśmiechu: piwko na balkonie, fasolka czy „drżenie”? Świadomość czy niewiedza? Zrozumienie czy niewiadoma?
Uwielbiam wieczorne siedzenie balkonowe, sztuczna łuna latarni cztery piętra niżej, wśród liści. Papierosowa iskierka i dalekie, obce głosy. I okna. Mój fetysz. Jedne oświetlone na zimno, inne na cieplutko, przytulnie. Tym przyglądam się dłużej. Róg szafki kuchennej, niebieskiej na tle wyłożonej drewnianą boazerią ściany, wyrośnięty kwiat w doniczce tuż za balkonową dużą szybą, telewizorowy wibrujący odblask. I lampy. Te ciepłe. Tych zawsze mi mało, te wyłapuję i nasycam się ich aurą. Chyba dlatego mała lampka z płóciennym, lekko kremowym abażurem na biurku zamiast żyrandola. Ona jest… bliżej. Mnie.
12 Comments
I like it.. usiąść w świetle księżyca i gwiazd na wysokości jednego piera dym niedogaszonego papierosa lekki wiaterek kłótnia młodego małżeńśtwa w bloku naprzeciw…. a ja sama a jednak z nimi….
Ja uwielbiam te cisze i ten wiatr, delikatny szum samochodów i piękną mozajkę świateł w oknach, taki spokój, taka cisza, iluzja…
Kurcze… nie mogę, miałam nie pisać banałów, ale nie mogę! Przeżyłam utratę pracy, przeżyłam rozstanie z dziećmi, którymi kiedyś się opiekowałam, przeżyłam… ciężko było, ale dzięki temu jestem silniejsza – Tobie też życzę żeby ta niedobra sytuacja Cię umocniła! wiem, że się nie poddasz – uważam, choć Cię nie znam, że należysz do osób silnych, dla których przeciwności losu to może nie bułka z masłem, ale ciężkostrawny hamburger. Przez Twoje teksty przebija siła, niezależność, samodyscyplina – więcej Ci nie trzeba! uwierz komuś kto to przeszedł i może za dwa-trzy miesiące przejdzie jeszcze raz… Przepraszam za te truizmy, ale nie mogłam pozostać obojętna, poprostu nie mogłam! Pozdrawiam cieplutko!
Są też miejsca, gdzie gwiazdy odbijają się w wodzie. Tam nie ma miejskich spraw. I gdy sięgniesz dłonią wody – jesteś bliżej…
Każda akcja lepsza jest od braku akcji, nigdy nie przepraszaj za swoje uczucia i myśli! Dziękuję za dobre słowo, tak, nie zamierzam siąść i płakać, na ciężkostrawne hamburgery też jest lekarstwo, prawda? I… życzę powodzenia… Dziękuję.
Piękne… Wiesz, nawet tu, w „mieście” można sięgnąć dłonią gwiazd, można je poczuć, „przeżyć”. Nieprędko to zapomnę. Naprawdę.
Czasem sięganie gwiazd nie daje żadnych rezultatów. Czasem trzeba poczekać, na spadające gwaizdy. I wtedy tylko otworzyć ramiona. A do tego czasu jest ciemność. szeptyIkrzyki.blog.onet.pl P.S. ciekawe czy ktoś wtedy „podgląda” też Ciebie;)
Szczerze mówiąc… jeśli ktoś tak jak ja poszukuje ciepłego światła chyba je u mnie znajduje. Nie chowam go. Sięganie gwiazd nie działa wtedy, gdy czynisz to na siłę, z kaprysu i ciekawości. Działa natomiast, gdy Ktoś Ci te gwiazdy wkłada w dłonie z ciepłym uśmiechem. Tak, chyba tak.
A to ciekawostka. Być może to ja taki „atmosferyczny” jestem, ale u mnie „miejskie” gwiazdy zawsze współgrają z mroźną pogodą. Jakoś tak śnieżnie, całkiem inne dekoracje.
Cóż, całe nasze życie to ciągła nauka:)
Z odrobiną „szaleństwa”, rzecz jasna.
Wiesz, dlaczego dzieci tak szybko się uczą? Dlaczego w ciągu kilku miesięcy są w stanie biegle posługiwać się obcym językiem? Bo ich nauka podparta jest emocjami. Uczą się „emocjonalnie”, nie „intelektualnie” tak jak my. I wiesz co? Kurcze, spróbujmy jak one!Naiwne?