Ranek. Robimy z dziećmi ćwiczenia logopedyczne, przygotowujące „aparat mowy” (fantazyjna nazwa) do doskonalenia umiejętności oratorskich. Odbywa się to na zasadzie zabawy jak na wiek podopiecznych przystało, zatem usta są „domem” który „sprzątamy” z racji wiosennych porządków. „Sprzątamy” językiem. „Myjemy” „ściany” (policzki) i „sufit” (podniebienie). „Czyścimy” wszystkie „szafki” czyli zęby po kolei. Mała Julcia, 3 latka, duża szpara między przednimi ząbkami. Czyści „szafki” w dużym skupieniu po czym stwierdza zadowolona: „WYLIZAŁAM SOBIE SZPARKĘ”.
A Kogutek Bałamutek jak nieżywy, wpadł w pokrzywy, ani tchnie…
2 Comments
rzeko, rzeko daj wody, komu wody kogucikowi wody..
Genialne… muszę tu częsciej wpadać. Pozdrawiam cieplutko.
Sama więc widzisz, jak tu z uśmiechem nie „pokonywać” kolejnego dnia?:)