Zgadzam się, „moje nałogi to ja”. Zgadzam się, to jak wsadzanie łapki do ognia. Racja, to nie jest specjalnie wychowawcze. I nie wiem czy nauczy mnie to unikania tego co złe. Nie wiem czy zamierzam unikać czegokolwiek.
„Źródło nałogu tkwi w przyjemnościach dostarczanych przez dane przedmioty, w potrzebie ucieczki w inny świat przed cierpieniem fizycznym czy zagrożeniem”.
Przyjemnościach. Przyjemnościach dostarczanych przez inne przedmioty. W potrzebie ucieczki. Dostarczanych przez przedmioty stanowiące ucieczkę. Dostarczana ucieczka. Ucieczka w inny świat. Inny świat.
Moje nałogi to ja. Ja to inny świat.
39 Comments
……………. słowa za małe, słowa za duże, tak wiele słów… i tyle światów. Uśmiech. Uśmiech w pełni szczęśliwy
ślad że jestem i czytam. w postaci dys-uśmiechu
It`s too bad but that`s me. Nawet kiedy dys-uśmiech wywołuję.
czyli to Ty jesteś barczystym piłkarzem???
Zgłupło mi się teraz odrobinkę. Hm. Dys-uśmiech w moim mniemaniu notką moją spowodowany został, dlatego też przeprosiny w formie „cóż, to tylko ja” pozostawiłam. Nie, nie jestem barczystym. Piłkarzem tym bardziej.
„Oh Lord, please don’t let me be misunderstood”
Jakoś tak myślę, że jednak misunderstood nam nie grozi:)
noł mor dys-uśmiechy.
Ołkej
przed czym uciekasz? uciekasz w nałogi, w samą siebie. przed czym, przed nałogiem, przed sama sobą. moze raczej do samej siebie. moze po prostu masz czegos dosyc? mam mnożyc mozliwosci?
Mógłbyś. Tylko po co? Myślę, że rozumiesz tę notkę lepiej niż inni czytający. Nie licząc b. Prawda?
tego nie jestem pewien, moze ktos zna i rozumie lepiej, jednak jak na moje mozliwosci to zgodze sie. rozumiem.
Nikt nie wie lepiej i nie rozumie lepiej od Ciebie samego. To wszystko jest w Tobie. Wszystko jest w pustej mailowej skrzynce. W „odśwież”, w przycisku myszki, w niebieskim ekranie. To jest teraz w Tobie.
calkiem mozliwe. nie wiem co dalej chcialem napisac…
czekaj, dopiero sie rozkrecamy… a ja juz zapominam co chialem napisac. po prostu swietnie. ciekaw jestem co bedzie za chwile .
Za chwilę pewnie pomylisz blogi i zaczniesz na „Dollsy i inne badziewie” nadawać
Czułam że tu dziś przyjdziesz 
az tak ze mna zle nie jest i oby nie bylo, zebym pisal po „dollsach”. chcialem zebys tu była dzisiaj
„Uważaj o czym marzysz, marzenia się spełniają”… Uśmiech, tak już chyba dziś pozostanie
tak, usmiech jest juz zaklepany. „traktuj mnie ostrożnie, gdyż traktujesz moje marzenia…”
Z marzeniami robię jedno. Jedyne co możliwe według mnie. Ja je po prostu spełniam…
własne? hmm…wiem, ze niektorych nigdy nie spelnie, choc jest szansa, znikoma ale zawsze jest. czasem wole zeby wisialy sobie niezrealizowane. sprawiaja duzo przyjemnosci.
Boże. To było kolejne co chciałam Ci napisać. Że marzenia są „drżące” same w sobie… Twoje najbardziej nierealne marzenie…?
ciekawe jak bardzi sie rozumiemy. odkrylem plus takiej rozmowy…mozemy rozmawiac na 2-3 tematy jednoczesnie. marzenie? nie chce pisac.
„Jak bardzo” zastanawiałam się po ostatnim – pierwszym „szaleństwie”. Jedyne co wymyśliłam to kolejne i kolejne czytanie tych komentarzy. Mnie to nadal zadziwia.
Decyzję o nie-pisaniu-o-marzeniach szanuję. I chyba rozumiem.
ja juz nie czytam, zapisalem sobie, ale juz nie czytam. czasem wracam, przypominam sobie.
Tak… ja nie pamiętam nic z realności. Nie pamiętam w co byłam ubrana ani w jakiej pozycji wtedy siedziałam. Nie pamietam, co na Winampie było. Ale pamiętam jedną rzecz. Pamiętam „aurę”. Dokładnie taką, jak teraz.
„aura”, tak, to chyba dobre okreslenie. to jest jedyna rzecz, ktora sie nie zmieni.mam nadzieje.
Nie obiecam Ci, że się nie zmieni. Come what may. Obiecam Ci za to, że teraz będzie taka jak wtedy. Taka jaka powinna być. Ciepła.
co byloby gdyby cos sie zmienilo? sam sie nad tym zastanawialem, ale wole „ciepłą aure”.
Nie wiem co by wtedy było. Byłoby mi źle. Tyle wiem. I wiem jeszcze, że mając do wyboru dobre wspomnienia początku i środka i złe końca – wybrałabym te pierwsze. Gdybym zrobiła inaczej, musiałabym uznać, że i początek był zły. I środek. A one były dobre. Bardzo bardzo dobre.
Teraz jestem chyba w stanie tylko się uśmiechnąć i zapatrzeć w okno odbijające niebieski ekran. Czasem wiem, że przyjdziesz, tak po prostu. Czasem na Ciebie czekam. „Jak zmierzyć virtual insanity”?
usmiechaj sie, usmiech daje duzo ciepla i malo kosztuje.
Wiesz, tu akurat mam szczęście. Osiem godzin z dziećmi, to jest mój uśmiech. Uśmiech przenoszący się bezboleśnie na „dzień dobry” na klatce schodowej o szóstej rano… Niedawno to odkryłam dopiero. Niecały rok temu. I wiesz co? Nie żałuję tych nie-uśmiechniętych poprzednich 24 lat. Wszystko ma swoją przyczynę, wszystko ma i skutki. Tak miało być. Doceniasz coś co masz nie wtedy kiedy to stracisz. Doceniasz, kiedy odkrywasz na nowo.
kazda przyczyna rodzi skutki. tylko dlaczego, dlatego ze „tak po prostu jest”?czasem jestem zmeczony do tego stopnia, ze zaczynam smiac sie i chichrotac na sama mysl ze koncze prace i ide do domu. kiedy czytam Nobody’s Wife usmiecham sie zawsze.po prostu.
Tak… chyba tak to po prostu jest… Tego nie zmienisz. Cokolwiek zrobisz, ktoś inny w jakikolwiek sposób to odczuje. Zawsze. Gorzej… Czegokolwiek NIE zrobisz, jest tak samo. Nie wiem czy ten świat jest dzięki temu aż tak wspaniały czy aż tak pokręcony. Nie myślę o tym. Gdybym zaczęła, oszalałabym po prostu. I nie zastanawiam się dlaczego jedne komentarze wywołują zwykły uśmiech, dlaczego inne śmieszą a jeszcze inne denerwują. Takie są. Po prostu. Ale wiem jedno. Przychodzę tu zawsze z nadzieją. Z nadzieją dawania ale i dostawania. Z nadzieją oddania siebie i z nadzieją na Kogoś, kto „chce” mnie takiej jaką jestem. Daję siebie. Dostaję za to teraz Ciebie. Na Winampie – „Ta sama chwila”.