Sznureczek

Zgadzam się, „moje nałogi to ja”. Zgadzam się, to jak wsadzanie łapki do ognia. Racja, to nie jest specjalnie wychowawcze. I nie wiem czy nauczy mnie to unikania tego co złe. Nie wiem czy zamierzam unikać czegokolwiek.

„Źródło nałogu tkwi w przyjemnościach dostarczanych przez dane przedmioty, w potrzebie ucieczki w inny świat przed cierpieniem fizycznym czy zagrożeniem”.

Przyjemnościach. Przyjemnościach dostarczanych przez inne przedmioty. W potrzebie ucieczki. Dostarczanych przez przedmioty stanowiące ucieczkę. Dostarczana ucieczka. Ucieczka w inny świat. Inny świat.

Moje nałogi to ja. Ja to inny świat.

39 Comments

  • ~b.
    Posted 25 czerwca 2004 at 17:46 | Permalink

    ……………. słowa za małe, słowa za duże, tak wiele słów… i tyle światów. Uśmiech. Uśmiech w pełni szczęśliwy :)

  • ~blogola
    Posted 25 czerwca 2004 at 18:01 | Permalink

    ślad że jestem i czytam. w postaci dys-uśmiechu :(

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 18:03 | Permalink

    It`s too bad but that`s me. Nawet kiedy dys-uśmiech wywołuję.

  • ~blogola
    Posted 25 czerwca 2004 at 18:25 | Permalink

    czyli to Ty jesteś barczystym piłkarzem???

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 18:38 | Permalink

    Zgłupło mi się teraz odrobinkę. Hm. Dys-uśmiech w moim mniemaniu notką moją spowodowany został, dlatego też przeprosiny w formie „cóż, to tylko ja” pozostawiłam. Nie, nie jestem barczystym. Piłkarzem tym bardziej.

  • ~blogola
    Posted 25 czerwca 2004 at 19:02 | Permalink

    „Oh Lord, please don’t let me be misunderstood”

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 19:05 | Permalink

    Jakoś tak myślę, że jednak misunderstood nam nie grozi:)

  • ~blogola
    Posted 25 czerwca 2004 at 19:14 | Permalink

    noł mor dys-uśmiechy. ;)

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 19:19 | Permalink

    Ołkej :)

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 22:57 | Permalink

    przed czym uciekasz? uciekasz w nałogi, w samą siebie. przed czym, przed nałogiem, przed sama sobą. moze raczej do samej siebie. moze po prostu masz czegos dosyc? mam mnożyc mozliwosci?

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:01 | Permalink

    Mógłbyś. Tylko po co? Myślę, że rozumiesz tę notkę lepiej niż inni czytający. Nie licząc b. Prawda?

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:04 | Permalink

    tego nie jestem pewien, moze ktos zna i rozumie lepiej, jednak jak na moje mozliwosci to zgodze sie. rozumiem.

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:06 | Permalink

    Nikt nie wie lepiej i nie rozumie lepiej od Ciebie samego. To wszystko jest w Tobie. Wszystko jest w pustej mailowej skrzynce. W „odśwież”, w przycisku myszki, w niebieskim ekranie. To jest teraz w Tobie.

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:10 | Permalink

    calkiem mozliwe. nie wiem co dalej chcialem napisac…

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:11 | Permalink

    :) To tylko zaczyna się „szaleństwo”… spokojnie… :)

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:14 | Permalink

    czekaj, dopiero sie rozkrecamy… a ja juz zapominam co chialem napisac. po prostu swietnie. ciekaw jestem co bedzie za chwile .

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:16 | Permalink

    Za chwilę pewnie pomylisz blogi i zaczniesz na „Dollsy i inne badziewie” nadawać :) Czułam że tu dziś przyjdziesz :)

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:19 | Permalink

    az tak ze mna zle nie jest i oby nie bylo, zebym pisal po „dollsach”. chcialem zebys tu była dzisiaj :)

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:21 | Permalink

    „Uważaj o czym marzysz, marzenia się spełniają”… Uśmiech, tak już chyba dziś pozostanie :)

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:25 | Permalink

    tak, usmiech jest juz zaklepany. „traktuj mnie ostrożnie, gdyż traktujesz moje marzenia…”

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:28 | Permalink

    Z marzeniami robię jedno. Jedyne co możliwe według mnie. Ja je po prostu spełniam… :)

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:32 | Permalink

    własne? hmm…wiem, ze niektorych nigdy nie spelnie, choc jest szansa, znikoma ale zawsze jest. czasem wole zeby wisialy sobie niezrealizowane. sprawiaja duzo przyjemnosci.

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:35 | Permalink

    Boże. To było kolejne co chciałam Ci napisać. Że marzenia są „drżące” same w sobie… Twoje najbardziej nierealne marzenie…?

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:40 | Permalink

    ciekawe jak bardzi sie rozumiemy. odkrylem plus takiej rozmowy…mozemy rozmawiac na 2-3 tematy jednoczesnie. marzenie? nie chce pisac.

  • ~Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:44 | Permalink

    „Jak bardzo” zastanawiałam się po ostatnim – pierwszym „szaleństwie”. Jedyne co wymyśliłam to kolejne i kolejne czytanie tych komentarzy. Mnie to nadal zadziwia.

  • ~Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:45 | Permalink

    Decyzję o nie-pisaniu-o-marzeniach szanuję. I chyba rozumiem.

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:48 | Permalink

    ja juz nie czytam, zapisalem sobie, ale juz nie czytam. czasem wracam, przypominam sobie.

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:49 | Permalink

    :)

  • ~Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:52 | Permalink

    Tak… ja nie pamiętam nic z realności. Nie pamiętam w co byłam ubrana ani w jakiej pozycji wtedy siedziałam. Nie pamietam, co na Winampie było. Ale pamiętam jedną rzecz. Pamiętam „aurę”. Dokładnie taką, jak teraz. :)

  • ~smith
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:54 | Permalink

    „aura”, tak, to chyba dobre okreslenie. to jest jedyna rzecz, ktora sie nie zmieni.mam nadzieje.

  • Nobody`s wife
    Posted 25 czerwca 2004 at 23:56 | Permalink

    Nie obiecam Ci, że się nie zmieni. Come what may. Obiecam Ci za to, że teraz będzie taka jak wtedy. Taka jaka powinna być. Ciepła.

  • ~smith
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:04 | Permalink

    co byloby gdyby cos sie zmienilo? sam sie nad tym zastanawialem, ale wole „ciepłą aure”.

  • ~Nobody`s wife
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:08 | Permalink

    Nie wiem co by wtedy było. Byłoby mi źle. Tyle wiem. I wiem jeszcze, że mając do wyboru dobre wspomnienia początku i środka i złe końca – wybrałabym te pierwsze. Gdybym zrobiła inaczej, musiałabym uznać, że i początek był zły. I środek. A one były dobre. Bardzo bardzo dobre.

  • ~smith
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:10 | Permalink

    :) jestesmy w srodku, nie wiadomo jak, kiedy i czy to sie skonczy. czasem przychodze poczytac w nadzieji ze tez jestes i ze odpiszesz. czasem po prostu przychodze poczytac. czasem przychodze do Ciebie, tak jak dzisiaj.

  • Nobody`s wife
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:16 | Permalink

    Teraz jestem chyba w stanie tylko się uśmiechnąć i zapatrzeć w okno odbijające niebieski ekran. Czasem wiem, że przyjdziesz, tak po prostu. Czasem na Ciebie czekam. „Jak zmierzyć virtual insanity”?

  • ~smith
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:19 | Permalink

    usmiechaj sie, usmiech daje duzo ciepla i malo kosztuje.

  • Nobody`s wife
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:24 | Permalink

    Wiesz, tu akurat mam szczęście. Osiem godzin z dziećmi, to jest mój uśmiech. Uśmiech przenoszący się bezboleśnie na „dzień dobry” na klatce schodowej o szóstej rano… Niedawno to odkryłam dopiero. Niecały rok temu. I wiesz co? Nie żałuję tych nie-uśmiechniętych poprzednich 24 lat. Wszystko ma swoją przyczynę, wszystko ma i skutki. Tak miało być. Doceniasz coś co masz nie wtedy kiedy to stracisz. Doceniasz, kiedy odkrywasz na nowo.

  • ~smith
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:31 | Permalink

    kazda przyczyna rodzi skutki. tylko dlaczego, dlatego ze „tak po prostu jest”?czasem jestem zmeczony do tego stopnia, ze zaczynam smiac sie i chichrotac na sama mysl ze koncze prace i ide do domu. kiedy czytam Nobody’s Wife usmiecham sie zawsze.po prostu.

  • Nobody`s wife
    Posted 26 czerwca 2004 at 00:39 | Permalink

    Tak… chyba tak to po prostu jest… Tego nie zmienisz. Cokolwiek zrobisz, ktoś inny w jakikolwiek sposób to odczuje. Zawsze. Gorzej… Czegokolwiek NIE zrobisz, jest tak samo. Nie wiem czy ten świat jest dzięki temu aż tak wspaniały czy aż tak pokręcony. Nie myślę o tym. Gdybym zaczęła, oszalałabym po prostu. I nie zastanawiam się dlaczego jedne komentarze wywołują zwykły uśmiech, dlaczego inne śmieszą a jeszcze inne denerwują. Takie są. Po prostu. Ale wiem jedno. Przychodzę tu zawsze z nadzieją. Z nadzieją dawania ale i dostawania. Z nadzieją oddania siebie i z nadzieją na Kogoś, kto „chce” mnie takiej jaką jestem. Daję siebie. Dostaję za to teraz Ciebie. Na Winampie – „Ta sama chwila”.

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


osiem − 8 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>