Przedziwny spokój. Czerpię z niego, unoszę się na nim i w nim. Tylko chwilami pojawia się w mojej głowie przewrotna myśl. Cisza przed burzą? A może burza ‘przeszła bokiem’ najnormalniej w świecie? Pierwszego się boję. Drugie mnie smuci. Jeżeli burza nadejdzie, nie wiem jak sobie poradzę. Jeśli minęła, nie zabrała ze sobą duchoty. Nadal patrzę na puzzle. Odsuwam w czasie moment uniesienia kolana. Nie chcę mysleć. Odpoczywam i zbieram siły. Nadal. Nadal staram się znaleźć ‘za’ tego co było. Nadal chcę, by było ich więcej niż ‘przeciw’.
Hermetycznie? Oj tam… Ja po prostu nie wiem czy ostatnie pięć lat mojego życia właśnie się nie kończy.
Tak na teraz: Sacrifice.
9 Comments
Zgłoś się do konkursiku na najlepszego bloga http://www.ismenka14.blog.onet.pl
Nic na siłę, tak sobie myślę. Może ciągle to nie ten moment na podniesienie kolana? A może lepszego już nie bedzie? Czas, podobno on odgrywa wielką rolę.
W pewnym momencie poczujesz, że to już. Ja wiem, że niektóre rzeczy trzeba po prostu przeczekać. . .. dobranoc.
Dziękuję.
Come what may.
Lubię być przekornym,lecz tu Ci powiem że czas czasami pomału zabija :} (listonoszka przyszła)
Gdzieś tu jestem …gdzieś tu sie odnajduję…pozdrawiam, jak najbardziej”za”!
Cieszę się, że dotarłeś do mnie. Jakoś tak ocierałam się o Ciebie bez przerwy u naszej pewnej Bardzo Bardzo Dobrej Wspólnej Znajomej
Ach te licealne czasy… ;-)Cieszę się. Bardzo. Witaj Matthiasie 
Przywitałam listonoszkę, piątaka jej dałam. Pomyślę. Dzięki.