Powoli wydostaję się ze specyficznego otumanienia. Przerywam swobodny lot wewnątrz mnie samej, bezwolny, z prądem nieznanego i silnego. Zaczynam obrysowywać swoje kontury.
Stawiam strzałki i kropki, przecinki i myślniki. Szyk zdań. Litery i słowa. Zamierzenia i obietnice. Wiara. Silna. silniejsza od wszystkiego. Nienamacalna ale jest. Jest jest jest. Mimo obniżenia. Mimo strachu.
W lustrze moje oczy mają blask. Cokolwiek… przecież wiesz.
Nie boję się.
5 Comments
Nie boję się, gdy ciemno jest,jacca za rękę prowadzi mnie …
Wiara… to pojecie jest mi obce…(www.tomorrow-never-die.blog.onet.pl)
no ładnie… ‚kieś przyśpiewki indoktrynacyjne… :p no ładnie …
Więc dobrze, że wiara…Ona podobno czyni cuda.