Koniec czegoś zaczyna coś nowego, tak było, jest i będzie. Poukładać wszystko najlepiej jak potrafię, pozałatwiać wszystkie sprawy, te dobre i te złe. Jeszcze oswoić strach przed pożegnaniem z waldorfskim, jeszcze nacieszyć się troszkę tym szarawym niebem.
W expresie do Katowic układam w szufladkach zapachy, obrazy i dźwięki minionych trzech dni. Splatam warkoczyk smuteczku i radości, oczekiwania i tęsknoty.
Powietrze wokół mnie gęste od przenikających się melodii. Rysa na szkle odfrunęła z latawcami i wiatrem.
Jack głaszcze mnie po włosach. Niosąc ze sobą szelest pięciu kart powraca saksofon… jadę L train.
Na papierze archiwum niemożliwego. Pod lewym obojczykiem maleńka pustka po kawałku serca który został w Szczecinie. W głowie racjonalny plan.
Bierioz, jeszcze nalejesz mi Bosmana.
13 Comments
przytulam mocno .. zasłuchuję się w Ciebie … zamykam oczy … śpię …… dobrze, że jesteś.
dla mnie tez koniec czegos i początek następnego…mocny uścisk dla Ciebie.
gapię się w tytuł tej notki i cały czas słyszę jak od baru dobiega schrypnięty, bardzo leniwie, zmęczony wieczorem głos
bedziemy bliżej, ha! :))
Zawsze do uslug Milej Pani
No Panie Kolego Szanowny, bo się przyzwyczaję ;)Buziak ze Śląska :*
… i może w końcu się spotkamy, co?
…muzyka nagle przycicha prawie do zera, pegieerowska dojarka krów podnosi za barem palec w geście przykazującym skupienie, nabiera tchu w, hm, biust (
) i… :)Heh… :*
Mocny uścisk na mocny _Początek. Wszystko jest bardzo bardzo :*
… nawet realnie, całkiem całkiem niedawno
… a pod piórem ciagle nic; obowiazek obowiazkiem jest… Na wczorajszej imprezie królowały pieski male dwa. Lubię se kurna pośpiewać na lekkim rauszu – zresztą nie tylko ja! Młoda przyjeżdzaj i… bawmy się!!!
Bierioz, rozumie się, tez śpiewał… Ma chłopak glos i… ruchy… my god! jak on ładnie tańczy, przykumaj te kocie ruchy
… chciały przejść przez rzeczkę… :DSzykuj strunki na Wielkanoc