Spadł śnieg. Słonko śmieje się, że przywiozłam ze sobą zimę do Szczecina. Może to i prawda? Na Śląsku podobno zima na całego…
Pokrojone w plasterki, wiszące na suszarce pomarańcze i cytryny chyba powoli wprowadzają mnie w świąteczny nastrój. Powierzono mi zadanie udekorowania przedszkola na święta i zastanawiam się jak przemycić w ten skomercjonalizowany światek moje waldorfskie pomysły. Potrzymajcie kciuczki, ok?
Troszkę denerwuje mnie, że niektórzy nie potrafią zrozumieć, że po ponad roku od mojej wyprowadzki z Katowic naprawdę nie mam ochoty na telefoniczne absurdalne kłótnie. Czy naprawdę trzeba to rozgrzebywać? Czy naprawdę trzeba w taki sposób? Czy trzeba w ogóle…? Heh…
Siedem wyprasowanych koszulek i jedne spodnie czekają na kanapie na schowanie w szufladkach. Obrane ziemniaki w garnku czekają na utarcie. Scenariusz przedstawienia przedszkolnego na jutro czeka w torbie na przeczytanie. Rodzice czekają na smsa. Ja czekam na Słonko.
Szczecin 15.22 i szarówka za oknem.
One Comment
Hej! Spoko blog, zapraszam na http://www.diary-by-oska.blog.onet.pl