Zaoczne pisanie bloga zaczyna być nawet zabawne. Z uwagi na brak lepszego zajęcia przed dwudziestą drugą (taktak, jestem już w piżamce a Słonko katuje Europacośtam na domowym oflajn) zagłębiam się w zasejfowany Jego.
Śnieg z przedziwną determinacją zasypujący Szczecin wpędza moje Słonko w stan… hm… lekkiego poddenerwowania delikatnie mówiąc. Poniedziałek pod znakiem usuwania się z drogi zatem.
W pracy andrzejkowo-mikołajowo-świąteczno-przedstawieniowo-jasełkowo-dekoracyjno… (…) zapierdziel, czyli (to wiem już po trzech miesiącach pracy tu) wszystko prawidłowo. A pojutrze wypłata. Dobrze.
I Buffy w TV4. I woda mineralna. I papieros. I kocham.
A jak jeszcze zapalą te światełka na Niepodległości to pięknie będzie.
Dobranoc.
2 Comments
podoba mi się sposób w jaki piszesz bloga, bardzo fajnie się go czyta
A czasami ludzie mają takie dni, kiedy najlepszym rozwiązaniem jest zejście im z drogi… pozdraiwammoj-blog-moje-zycie.blog.onet.pl
:))