Sprawy mistyczne i inne nadprzyrodzone przerabiane długo w noc. Potrzebnie.
Coś wynika samo z siebie w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Coś wynika i strumień słów powodujących zimno na twarzy płynie w bezpieczną poduszkę i w ciepło obok mojego.
Nazwać, zrozumieć, opanować. Zapytać, wyjaśnić, skończyć. Skończyć skończyć.
W maju pójść pod tamten dom, popatrzeć mu w okna i nie uciec ze strachu.
- co to było i co mi zrobiło?
Wierzycie w duchy?
7 Comments
Jesssuuuu…chyba nie mówisz o tym „nawiedzonym domu” w Będzinie?…Chyba tam nie mieszkałaś?!!!Brrrr…ciarki….Hummingbird.
Jeżeli chodzi Ci o ten gdzieś w okolicach stadionu (słabo pamiętam, dawno to było) to nie.
omecham ciepło
Kochana………:*
wiesz, że chyba tak. Choć oczywiście ta moja wiara tez jakaś taka rozjechana trochę. Raz bardzo a raz prawie wcale. Kiedyś mocniej, bo kiedyś dziwności się działy nałogowo
Duchy nalezy zostawic w spokoju, niezaleznie od tego czy istnieja, czy nie! PS. A co by bylo jakby taki jakis duch sie nami znienacka zainteresowal? Brrrr…
Super blogas! THX za wpisika na moim Masz u mnie linka! … Looknij czasami do mnie http://www.1i.pl , bo ja bede u Ciebie czestym gosciem. Powodzenia w dalszym blogowaniu! 3m sie! Pozdro