Pod naszym oknem, na jednym z głównych skrzyżowań miasta ślubna gorączka. Klaksony za klaksonami, ozdobione samochody. Koniec sierpnia czasem podkręcania statystyk zawierania małżeństw jak widać.
Przetaczamy się po domu, próbując nie wymawiać na głos słowa praca. Mieliśmy utrzymać wywieziony ze Słowacji zwyczaj wczesnego zasypiania i takiegoż wstawania, żeby łatwiej wejść w pracową rutynę. Mieliśmy, do dzisiaj, kiedy to, po wczorajszej lekko niezapowiedzianej nocnej rundce po mieście wstaliśmy o trzynastej. Było bardzo bardzo, pomimo tego, że szczecińskie zaprzyjaźnione imprezownie powitały nas takim samym jak zawsze brudem i zaduchem. A i średnia wieku jakby zmalała jeszcze bardziej, kiedy kontestowaliśmy w okolicach trzeciej, że prawdopodobnie jesteśmy tu jedynym małżeństwem
W telewizji dramat kynologiczny, na barze mocna kawa z ekspresu z mlekiem. Jakieś plany na wieczór?
4 Comments
Może to nie wyż matrymonialny, ale wyostrzenie obserwacji :)Podobno kobiety w ciąży zawsze twierdzą, ze w tym samym czasie, kiedy one, najwięcej innych kobiet, odkąd pamiętają, spodziewa się dziecka :)Czekam na fotencje :)Buziaki
czyli że byliście w Hormonie, tak?
no to ciekawe co piszesz, bo mnie się właśnie od jakiegoś czasu wydaje, że strasznie dużo brzuszków na ulicy widzę… hm… ;D
Out – Tunel – Hormon, a jakże…