Macondo

Nowy dysk w laptopie, pierwszy klik po tygodniu przerwy. Bez ustawień osobistych, bez outlooka, bez listy kontaktów gadu i naszej ulubionej tapety. Nawet teraz, pisząc te słowa w notatniku, który też ma jakieś nie moje wymiary, muszę szukać zakładki z zawijaniem wierszy.
Dziwne to, nieprzyjemne, nie moje. Jak ślepiec poruszam się w tak dobrze przecież mi znanym środowisku i to zdecydowanie nie jest komfort psychiczny.

Przedwczoraj zaczęłam czytać Sto lat samotności, po latach zbierania się do tej książki. Gadu piątą minutę mieli import kontaktów bez skutku. Idę stąd do Macondo zatem. 

6 Comments

  • biancejska@op.pl
    Posted 13 stycznia 2007 at 18:57 | Permalink

    niedawno byłam w tej samej sytuacji. teraz jestem już u siebie. z moja tapetką i moimi kolorami. na szczęście. :)

  • mloda
    Posted 14 stycznia 2007 at 19:13 | Permalink

    co najdziwniejsze – to nie ma dla mnie właściwie żadnego znaczenia – samo się zadomowi na nowo kiedy przyjdzie pora :)

  • ~kaffela
    Posted 16 stycznia 2007 at 16:25 | Permalink

    ja też !!! jestem w trakcie. pośród cygańskich sztuczek i alchemii. :)

  • ~0242
    Posted 16 stycznia 2007 at 18:40 | Permalink

    jestem w połowie, już nie wiem kto jest kto i który Aureliano jest synem a który ojcem :) ale klimat bardzo bardzo

  • ~Alicja
    Posted 19 stycznia 2007 at 17:29 | Permalink

    U mnie reinstalowanie systemu zawieszone z racji zgubienia plyty z Windowsem… A pirackiego nie chce. Wiem, wiem, kiedys moja praworzadnosc mnie zgubi…

  • ~0242
    Posted 19 stycznia 2007 at 17:50 | Permalink

    no dobra, ale jakąś empetrójkę czasem pociągniesz…? ;)

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


2 × = szesnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>