Nowy dysk w laptopie, pierwszy klik po tygodniu przerwy. Bez ustawień osobistych, bez outlooka, bez listy kontaktów gadu i naszej ulubionej tapety. Nawet teraz, pisząc te słowa w notatniku, który też ma jakieś nie moje wymiary, muszę szukać zakładki z zawijaniem wierszy.
Dziwne to, nieprzyjemne, nie moje. Jak ślepiec poruszam się w tak dobrze przecież mi znanym środowisku i to zdecydowanie nie jest komfort psychiczny.
Przedwczoraj zaczęłam czytać Sto lat samotności, po latach zbierania się do tej książki. Gadu piątą minutę mieli import kontaktów bez skutku. Idę stąd do Macondo zatem.
6 Comments
niedawno byłam w tej samej sytuacji. teraz jestem już u siebie. z moja tapetką i moimi kolorami. na szczęście.
co najdziwniejsze – to nie ma dla mnie właściwie żadnego znaczenia – samo się zadomowi na nowo kiedy przyjdzie pora
ja też !!! jestem w trakcie. pośród cygańskich sztuczek i alchemii.
jestem w połowie, już nie wiem kto jest kto i który Aureliano jest synem a który ojcem
ale klimat bardzo bardzo
U mnie reinstalowanie systemu zawieszone z racji zgubienia plyty z Windowsem… A pirackiego nie chce. Wiem, wiem, kiedys moja praworzadnosc mnie zgubi…
no dobra, ale jakąś empetrójkę czasem pociągniesz…?