Może gdybym miała kilka lat mniej albo cierpiała na rozchwianie emocjonalne w stopniu przekraczającym statystyczne skoki nastrojów wpisane w charakter mojej płci, może gdybym była mniej racjonalna albo gdybym była nieszczęśliwa, pewnie wtedy słuchałabym Sia Breathe me tępym wzrokiem wpatrując się w dym z papierosa i dochodziłabym do wniosku, że nie ma po co żyć.
Mam 28 lat, jestem szczęśliwa i raczej nie miewam emocjonalnych huśtawek a mimo to słucham Breathe me po raz enty, i chociaż nie towarzyszą temu dekadenckie myśli o samounicestwieniu to i tak uważam, że to jeden z najbardziej odjechanych kawałków jakie ostatnio usłyszałam a zakończenie Six feet under któremu Sia towarzyszyła wywołało u mnie ciarki jakich nie doświadczyłam już bardzo dawno.
Cały czas widzę Claire jadącą tym samochodem do Nowego Jorku i cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta postać bardzo bardzo przypomina moją siostrę. Przypomina też mnie z kiedyś ale kto teraz o tym pamięta…
4 Comments
zobaczyłam tytuł, w myślach samo się zaśpiewało, i nie mogłam uwierzyć, że NAPRAWDĘ myślałaś o breathe me… tyle tylko.. pozdrawiam
naprawdę naprawdę … :)pozdrawiam również
Czytam ten wpis po raz szósty, bo wlasnie MAM te kilka lat mniej i w ogole caly pierwszy akapit jakoś niepokojąco znajomy. [28 lat, mówisz…]I cały czas widzę Claire, miło wiedzieć, że ktoś_kiedyś_też. Pozdrawiam ciepło.
czasem niektóre stany lubią się zazębić w czasoprzestrzeni :)również ciepło;