Zapomniałam, że nie da się pisać bloga w jednym okienku i sprawdzać poczty onlajn w drugim.
Outcaffe piątkowego wieczoru. Właściwie tego wieczoru, bo taki rozwalony tydzień z jednym dniem pracowym kompletnie mi z piątkową zwieszką nie gra. Inna sprawa, że frekwencja w przedszkolu nieźle dołożyła mi do pieca, mieli wszyscy powyjeżdżać i wrócić najwcześniej w poniedziałek (wieczorem, czyli do przedszkola dopiero we wtorek rano) a tymczasem zostali i jakby się rozmnożyli nawet… Efekt tego jest taki, że zakryłam załzawione z przemęczenia oczy za okularami słonecznymi i mocno skupiałam się w autobusie, żeby nie zdrzemnąć się odrobinkę na szybie.
Czekam aż wyschną mi włosy, dopijam zimną kawę, poprawiam ortografa w powyższym akapicie i zastanawiam się, czy bardziej się dziś upiję czy bardziej padnę ze zmęczenia.
Hormon?
6 Comments
To ja Cię rozumiem „okropnie”. Człowiek nastawił się na „lajcik” w robocie a tu jakby wszyscy poszaleli!Widzę że wszędzie tak samo;-)…upij się;-) Zdrówko;-)
upiłaś się? Mam nadzieję, że kacyk nie męczy
Ano, powinni zakazać takich jedno -dwudniowych tygodni pracy
Nijeee, co prawda wytrzymałam do trochę-po-północy ale jedno piwko, i to i tak wymęczone
ja tez liczyłam na dłuższe leniuchowanie…. a tu nic… czwartek rano pobudka o 5.30… i na pociąg…
oj znam ten ból…