Dzisiaj byłam przezroczysta. Jak pusta szklanka. Jak koszulka na dokumenty. Byłam przezroczysta, miałam nie_swoje nazwisko, bolały mnie mięśnie twarzy od uśmiechania się i brzuch.
Dzisiaj byłam też czerwona, jak kartki na gazetce o inteligencji, jak długopis, jak moje kobiece ja. Jak misterium kiedyś wpisane w odpowiedzi na metafizyczny tekst, zupełnie od czapy.
Pod koniec dnia robię się niebieska. Niebiesko_szafirowa i jest lepiej.
5 Comments
A propos kolorow (bo nie tematu, choc w sumie o aure chodzi) Mloda, czytalas kiedys o dzieciach indygo? i krysztalowych? Wczoraj pierwszy raz o tym uslyszalam i… nie wierze zwykle w takie gadanie, nie wierze w brednie nawiedzonych psycholololologow. Ale… tak sobie pomyslalam, co to za kolor, indygo?… Wypowiedz sie, jako specjalistka od dzieci, co?
Ja ciągle jestem czerwona… Nie pamiętam innych kolorów. tesknię za niebieskim…
z dwojga złego lepiej czerwona niż przezroczysta…
Anouk, kawałek ‚Mood Indigo’ z albumu Together Alone – TO jest indygo
To prawda… choc czasem mam ochote byc przezroczysta…