Author Archives: mloda0242
splash 0242_saw
Wizualizacja a’la Lars von Trier. Kostnicowa zielonkawość na listopad. Luźne nawiązanie do masochistki dnia codziennego.
Rynek wtórny
Przez pół godziny szukam w Galaxy pralni chemicznej która okazuje się znajdować na wprost wejścia. Uznaję to za dobry omen, bo większość spraw do załatwienia okazywała się być pod samym nosem dopiero po bezowocnych poszukiwaniach po całym mieście. Spraw załatwionych pozytywnie. Mam wrażenie że wszystko uda się lepiej niż obstawiamy w najgorszych scenariuszach ale chyba […]
Radość skakania
Niesłychane, w Szczecinie w początku listopada pada śnieg. Mąż coraz bardziej podejrzliwym wzrokiem zerka na mnie co to ja nazwoziłam z tego Ślunska ze sobą. No nie wiem ale wydaje mi się, że listopadowa śniegowa breja to nie było to, co kochałam w rodzinnych stronach najbardziej… No chyba że samo się przywlekło. Wystarczył nam krótki […]
Płomyk
Zaczyna się listopad. Zaczyna się nerwówka. Powstają dokumenty tekstowe na pulpicie z numerami ofert. Narazie wszystkie nieaktualne albo wstrzymane ze zmianą ceny na taką poza obszarem naszych możliwości kredytowych. Pośrednicy nie oddzwaniają albo sami nie wiedzą co mają na stronie. Chyba trochę im współczuję, rynek mieszkaniowy jest w trakcie obrotu i zaraz stanie na głowie. […]
Wszystko jest zapisane …
Niesamowite uczucie szczerze mówiąc. Łaskotanie w brzuchu. Uśmiech przez łzy. Kawał czasu, kawał życia, jeden blog.
A głupiec z łukiem tylko się uśmiecha
Między silikonem i brodzikiem, drewnianą łyżką i antybiotykiem, wibracją i podłogą, między pierwszym skurczem a dobrym deszczem… – myślę o tym że bardzo bardzo chciałabym żeby Ola z Zetem przyjechali na Sylwestra – czemu znowu myślimy o tym samym? Czasem dialogi między mną a mężem stają się zbędne i może nie bardzo wiem co to […]
Moderator
Gdybym mogła moderować świat, w tych jego najdrobniejszych szczegółach, w jego ograniczeniach, w cechach ludzi… Gdybym mogła moderować świat nie musiałabym patrzeć w oczy pewnego dziecka które sztywnieje kiedy je przytulam i mówić mu w myślach. Ukochałabym cię tak jak potrzebujesz tylko nie mam czasu.
Mała choinka
Okazuje się, że trzy butelki wina czerwonego półwytrawnego grzanego sposobem domowym pite do 5.30 rano z soboty na niedzielę nie wypędza zaczynającej się choroby lecz wręcz przeciwnie. Zaletą takiego stanu rzeczy jest coraz lepiej już teraz i brak kaca po winie, bo ból gardła i wszystkiego niedzielnego południa nie dał dojść do głosu typowemu dejafter. […]
Będzie dobrze
Śpimy po dwanaście godzin a terminy spraw do końca roku przyglądają się nam z boku. Sadzamy je na wprost nas, obok kufla piwa i kubka herbaty w piątkowy wieczór, niech się trochę pospowiadają. A potem odkopujemy w kąt i zamiatamy kołdrą. Lepiej niech się nie wygłupiają. Śnią mi się czarne zęby i bolesny brak czegoś […]
Jedno jest pewne
Dwie ostatnie notatki powtarzają słowa mail i segregator. Chyba nijak się to ma do warsztatów jesiennych z rodzicami i jedenastu godzin pracy z pobudką o piątej. Jeszcze rano wydawało mi się że ma, nawet zaczęły układać się w głowie całkiem logiczne zdania. Tylko że to było tak dawno… Zalać owsiankę mlekiem, mocno posolić, zagotować. Zjeść. […]