Author Archives: mloda0242
Dzień czwarty
Mam do wypisania jedenaście kwitków potwierdzenia nadania i kilka adresów na kopertach. Tydzień pracowy bez pobudki o piątej nie powala mnie w pościel o 21, ale jest czwartek i bardzo bardzo nie chce mi się już robić czegokolwiek. Szczególnie wypisywać jedenastu kwitków potwierdzenia nadania i kilku… Jestem w połowie Samotności, którą przeplatam zmienianiem pieluszek i […]
Przedszkolanka spełniona
Trzymam na rękach dwuletniego Bartka. Dwuletni Bartek uśmiecha się do mnie, po czym udowadnia, że jednak jeszcze czasem potrzebuje pieluszki. Oboje jesteśmy jednakowo mokrzy, tak od pasa w dół, po brzegi nogawek. – siadaj tu a ja założę ci suche majtusie, dobra? – dobra… a ty też założysz suche?- ja nie mam tutaj suchych…- mama […]
Tryptyk
Moja przestrzeń Sieci zamyka się od paru dni w obrębie forum przedszkoli i stron z wierszykami dla dzieci. Nie obejmuje sfery bloga, prawie. Nie milknę zupełnie ale stoję z boku. Tak czuję. Jakby na przekór temu kupiliśmy Samotność w sieci, bo moje panieńskie wydanie zostało u belumbowej. Niosłam je, nowe i pachnące w empikowej reklamówce […]
Wujek Staszek – mistrz ciętej riposty
Denerwują mnie ostatnio flejmy i przeintelektualizowane wypowiedzi.
Cokolwiek to jest …
W ciepłą noc idziemy w deszczu środkiem Promenady Gwiazd. Mokre bojówki przyklejają mi się do łydek. – no i co jest Skarbeńku bo coś chodzi za tobą? Nie dziwię się już że zawsze wiesz i wypuszczam z siebie spokojne składne zdania o pisaniu. O tym jak było kiedyś. Jak się zmieniło. Jak rodzi się we […]
… i dlatego
wymyśliłam na kolację twarożek z rzodkiewką, cebulką i pomidorami jako bomba witaminowa na podniesienie energii
Adaptacja
Mam trzynastkę adaptujących się dwulatków. Płaczą wszystkie, z przerwami ale wszystkie. Po powrocie rozmasowuję zakwasy na ramionach od ich noszenia i stwierdzam, że bardzo bardzo kocham moją pracę. Kocham być osmarkana i opluta, kocham dźwigać małe ciałka, kocham upychać kaszkę w buźki. Kocham kiedy zasypiają a pojedyncze łkania zamieniają się powoli w równe dziecięce oddechy. […]
Wczesna jesień
Spontaniczność sobotniej, nieco pijackiej decyzji owocuje jutrzejszym wyjazdem weekendowym do Międzyzdrojów. Schematyczność roku szkolnego, tak na początek z osłodą spontaniczności. Wieszam na suszarce ręczniki na jutro i uśmiecham się do planów. Przeczytałam sierpień – listopad 2004 tego bloga. Kilka nicków z komentarzy żyje tu nadal, takie same, ja zmieniłam się chyba najbardziej. Dziwnie przyjemnie i […]
mloda poślubna blog
Po różowym lecie zaczęło padać. Na oliwkowo tym razem.
Blizna
Potrafi szybko czytać, całymi akapitami. I ma na palcu bliznę, której nie widziałam nigdy wcześniej. Po ślubie ciągle odkrywamy siebie na nowo.