Wsłuchuję się w swoje płuca w pustym mieszkaniu późnego poranka o dźwiękach zupełnie mi nieznanych. Cała reszta jak z filmu akcji w stylu odkrywamy mroczne zagadki naszych najbliższych – czy na pewno przez całe życie byli tymi, za których się podawali? Bez sensacji.
Jeżeli tutaj była moja granica to właśnie została przekroczona, jeśli to wynik zapalenia płuc które przerabiam – mam nadzieję że tak mi zostanie.
Wracam do łóżka z cieniem nadziei, że wracam też z długiej i wyczerpującej podróży w domysłach, czuciach i nazywaniu po imieniu.
4 Comments
Nazwane, oswojone?
Matko!ale tu ciemno, głucho, strasznie, smutnoopowiedz nam lepiej co dzisiaj miałaś na kolacje?ze szczypiorkiem teraz cienko, nie?ale, jak już powiedziałaś ‚byleby do wiosny’, szczypior się pojawi;)
W pierwszym momencie, kiedy spojrzałam na stronę, pomyslałam, że to nie Twoje miejsce, tak się zmieniło
Ale fajnie tak
Za to niefajnie, ze zapalenie płuc. Ja miałam kiedyś. Przetrwałam na zastrzykach bo tabletek nie tolerowałam. Brrr. Zdrowiej Kochana :***
o shit. zapalenie płuc… to bez lekarstw się nie obejdzie. :/odpoczywaj sobie. dużo zdrowia ode mnie. trzymaj się ciepło.ps a człowiek… myślę, że ludzie się zmieniają. stale.