Po dłuższej chwili bezmyślnego wgapiania się w ekran dociera do mnie że mruczę do siebie coś bez melodii, rytmu i słów.
Na pewno przyzwyczaję się do nocnej zmiany, przecież kiedyś, na studiach, czy jeszcze w liceum szło się na zajęcia po całonocnej imprezie, czasem po wódce, czasem nawet po ukraińskiej wódce, po tańcach do rana, po dwóch paczkach Sobieskich czerwonych, przecież kiedyś zarwana noc to nic takiego nie było tylko wieczorem wcześniej się kładło i po sprawie, przecież nie mogłam się aż tak zestarzeć, przecież… Po_noc.
4 Comments
Skądś to znam… niestety…
rozumiem że też nocna zmiana…?
Nocna zmiana?? Mloda, gdzie Ty pracujesz?
placówki opiekuńczo – wychowawcze pracują 24/7