Author Archives: mloda0242

Brak tytułu

- kocowatość materiału to jedno, nasiąkanie to zupełnie coś innego… Nadal nie potrafię mówić o sobie Czerwcóweczka, nazywać naszego dziecka Fasolką albo Jaccątkiem, nie utożsamiałam się ze Staraczkami, nie mierzyłam tempki, nie badałam owu, nie wylewałam łez przy @ a mimo to mieszanina hormonów i tak daje mi się we znaki na tyle ostro że […]

Brak tytułu

Nasze życie jest tak ułożone, że kiedy wszystko jest na swoim miejscu, albo może: wydaje się być na swoim miejscu, coś się wywala i już na swoim miejscu nie jest. To źle? Nie. Dziwnie… We wtorek rozpoczniemy piąty miesiąc. Przyzwyczaiłam się do percepcji ukierunkowanej na warstwy mnie nieznane mi do tej pory i na warstwy […]

Brak tytułu

Pierwszym kupionym szerszym na brzuchu ciuchem okazuje się być czarna cekinowa bluzka na jedno ramię w stylu gorączki sobotniej nocy. W jedenastym tygodniu wybudzam się. 

Brak tytułu

- ale dlaczego?- bo uważamy oboje że nasza historia jest zbyt fajna żeby można ją było zamknąć w siedmiominutowym reportażu – słowa gładko przechodzą mi przez gardło pomimo tego że telefon wyrwał mnie ze snu. W ogóle słowa gładko przechodzą mi przez gardło ostatnio kiedy po raz enty rozważam sama do siebie co jest ważne […]

Brak tytułu

- proszę opowiedzieć jak to było, to wasze pierwsze spotkanie…? Zacinam się na drugim zdaniu, wiję i wykręcam. Nie potrafię opowiedzieć słowami niepisanymi tego jak to było wtedy kiedy chciałam wejść w te wielkie drewniane drzwi do dworcowej poczekalni i łapałam za klamkę a Ola powiedziała Kochana, tu…, ja odwróciłam głowę i zobaczyłam… A potem […]

Brak tytułu

Zrobiło się cicho i intymnie. Dużo się śmiejemy i dużo rozmawiamy. W nocy śpię jak zabita dwanaście godzin albo nie śpię wcale, wtedy patrzę na męża jak tuli się do kołdry. Najchętniej nie wychodziłabym z naszego świata… Nasz świat. Maleńki i ciepły. Ty, ja i nasze dziecko.

Brak tytułu

Dziś rano, dzwoni budzik, jacca nieprzytomny zrywa się wyłączyć, ja nie jestem w stanie się ruszyć. Czy ja dziś idę do pracy? – pytam z poduszki. Dziś jest piątek, nic więcej nie wiem… odpowiada on. Przesilenie jesienne?

Brak tytułu

Kilka dni temu, dokładnie tydzień temu, o godzinie siódmej z minutami siedziałam przed gabinetem lekarza specjalisty i usiłowałam czytać książkę. Było trudno skupić myśli i wzrok. Bałam się. To dziwne, ale wcześniej, kiedy zaczęło się dziać coś niepokojącego, tym bardziej coś co można było łatwo obserwować w lustrze, nie potrafiłam pozbyć się natrętnej myśli. Żeby […]

Brak tytułu

Dwie różowe karteczki samoprzylepne kurzą się koło komputera. Na jednej numer do sądu na Śląsku z którym nie potrafię się porozumieć od tygodnia bo pani Magda jest chora. Na drugiej kilka adresów w postaci numerów ofert zgłoszonych do sobotniej wycieczki w przesympatyczną panią Justyną. Plus zeszyt raportów, moja lektura obowiązkowa dziś znowu. Październikowe dni mają […]

Brak tytułu

Czwarta trzydzieści. Nie powinno się nie spać o tej porze. Nie powinno się nie spać w porze kiedy mgła ściele się wokół okna za bawełnianą zasłonką. Nie odsłaniam jej, nawet kiedy sięgam po schowane między starymi ramami dla ochłody mleko do trzeciej dziś – wczoraj – jutro kawy. Nie odsłaniam. Mgły – zasłonki. Obojętne.